Fanny i Alexander (1982), reż. Ingmar Bergman
Dwa różne światy. Jeden przypomina teatr - jest luksusowy, barwny, radosny, pełen przepychu, każdy ma dużą swobodę i może się zabawić. Drugi świat przypomina więzienie - jest mroczny, ponury, w oknach są kraty, drzwi zamykane są na klucz. Panuje tu surowa dyscyplina i zasady, których nieprzestrzeganie może być bolesne. Dwoje dzieci, Fanny i Alexander, po śmierci ojca zmieniają otoczenie, w nowym domu czują się osamotnieni i niekochani. Film momentami angażuje, ale są też sceny na kiepskim poziomie, które miały pewnie wskazywać na dziecięcy sposób myślenia (scena z wujkiem i jego "fajerwerkami"). Film jest niepotrzebnie przeciągnięty do trzech godzin, ale podobno istnieje jeszcze dłuższa, telewizyjna wersja. Sporo jest dialogów, a przecież ta historia opowiada się sama za pomocą obrazów - zdjęcia, scenografia i kostiumy wiele mówią o fabule i bohaterach, świetnie pokazano kontrast pomiędzy jednym światem a drugim. Nie powinienem się czepiać, bo przecież tacy artyści jak Bergman nigdy nie schlebiali gustom publiczności - ich celem było sprowokować do dyskusji i do myślenia. W tym filmie to się udało. Fanny i Aleksander to podobno najbardziej przystępny, najłatwiejszy film Bergmana - pewnie dlatego, że można go zrozumieć już po pierwszym obejrzeniu, a np. Siódmą pieczęć trzeba oglądać 10 razy, aż się zrozumie :)
Dwa różne światy. Jeden przypomina teatr - jest luksusowy, barwny, radosny, pełen przepychu, każdy ma dużą swobodę i może się zabawić. Drugi świat przypomina więzienie - jest mroczny, ponury, w oknach są kraty, drzwi zamykane są na klucz. Panuje tu surowa dyscyplina i zasady, których nieprzestrzeganie może być bolesne. Dwoje dzieci, Fanny i Alexander, po śmierci ojca zmieniają otoczenie, w nowym domu czują się osamotnieni i niekochani. Film momentami angażuje, ale są też sceny na kiepskim poziomie, które miały pewnie wskazywać na dziecięcy sposób myślenia (scena z wujkiem i jego "fajerwerkami"). Film jest niepotrzebnie przeciągnięty do trzech godzin, ale podobno istnieje jeszcze dłuższa, telewizyjna wersja. Sporo jest dialogów, a przecież ta historia opowiada się sama za pomocą obrazów - zdjęcia, scenografia i kostiumy wiele mówią o fabule i bohaterach, świetnie pokazano kontrast pomiędzy jednym światem a drugim. Nie powinienem się czepiać, bo przecież tacy artyści jak Bergman nigdy nie schlebiali gustom publiczności - ich celem było sprowokować do dyskusji i do myślenia. W tym filmie to się udało. Fanny i Aleksander to podobno najbardziej przystępny, najłatwiejszy film Bergmana - pewnie dlatego, że można go zrozumieć już po pierwszym obejrzeniu, a np. Siódmą pieczęć trzeba oglądać 10 razy, aż się zrozumie :)
05-03-2010, 11:49





