wpierw trzeba uściślić zakres "większość". 90% bomb w Iraku to samoróbki: piórnikowe, słoikowe, taśmowe złożone z pocisków/części pocisków lub granatów. Rzadziej spotyka się zbite masy trotylu lub semtexu/c4. Jeśli bomba jest prosta (co można ocenić po detonatorze), wystarczy rozłączyć spłonkę od ładunku, aby ją rozbroić - to zrobi robot (jego ramię). Jednak w filmie ładunki mają znamiona detonowanych na odległość - a co za tym idzie, są skonstruowane w taki sposób, aby ich rozbrojenie nie było łatwe. Zresztą - o to w filmie chodzi (co w moim odczuciu jest za słabo nakreślone), że ktoś z BombSquadem się bawi i podkłada coraz to lepsze/ciekawsze ładunki. Zresztą, zobacz na bombę w samochodzie albo tę w piasku - robot miałby to rozbroić? Jak? Tę pierwszą - zgodzę się, w miarę rutynowa sprawa, ale kolejne już takie nie są.
Na koniec - nawet zaryzykuję stwierdzeniem, że Bigelow celowo ominęła technikalia - aby ułatwić odbiór szarym obywatelom - a to już samo w sobie budzi rożne zdania dla osób mających jakieś tam pojęcie. Bo - jak wspomniałem - można dywagować na temat jakości bomb i ich trudności dla saperów.
EDIT: Ach, napisałem przecie, że większość bomb rozbrajają ludzie. Dlatego taki nacisk kłądzie się na spacerki z macką saperską.
Na koniec - nawet zaryzykuję stwierdzeniem, że Bigelow celowo ominęła technikalia - aby ułatwić odbiór szarym obywatelom - a to już samo w sobie budzi rożne zdania dla osób mających jakieś tam pojęcie. Bo - jak wspomniałem - można dywagować na temat jakości bomb i ich trudności dla saperów.
EDIT: Ach, napisałem przecie, że większość bomb rozbrajają ludzie. Dlatego taki nacisk kłądzie się na spacerki z macką saperską.
loading podpis...
07-03-2010, 22:20





