military napisał(a):Oglądając film walki "z ludzi", wiem mniej więcej, co i jak na kogo wpływa. Bad guy pierdolnie dobrego butelką? Aj, boli. Gość krwawi (powinien), zatacza się - widzę, że wyjście z tego trochę potrwa, widzę że gość się poświęca.
Właśnie udowodniłeś, że nie wiesz. Lata filmów ewidetnie miały swój wpływ i nie masz pojęcia jakie są efekty pierdolnięcia butelką.
Pewnie sądzisz też, że samochód jak zderzy się z czymkolwiek zmienia się w wielką kulę ognia, a potrąceni ludzie wybuchają jak krwawe baloniki.
military napisał(a):Ale jak, do chooja, poświęca się zgraja animków, którą można wysadzać w powietrze, ciąć, giąć, a to i tak nic nie da, bo to jest film dla dzieci i nikt nie może zginąć (ani nawet złamać nogi)? Przecież ten film jest z założenia bez sensu - tam walka nie ma celu, ponieważ prowadzi donikąd. Sztuki walki to NIE jest materiał na totalnie bezkrwawy, bezjajeczny film - bo to tak, jakby zrobić animkę o mordercy, który... eee... no sam nie wiem. Uderza ofiary młotkiem, a im latają gwiazdki nad głową przez pięć sekund. Jakie zagrożenie wówczas będzie stanowił morderca?
90% filmów nie traktuje na poważnie różnych zagadnień. Scary Movie, Prawdziwe Kłamstwa, kuźwa większość kina rozrywkowego traktuje z przymrużeniem oka najróżniejsze tematy. Czemu nagle w przypadku bajki o kung fu jedziesz za jakimś poważnym traktowaniem tematu sztuk walki? Buntujesz się też przy komediach o seryjnych mordercach, terorrystach, ludziach chorych na cokolwiek?
14-03-2010, 14:19






