Zodiac zasługuje na uwagę choćby ze względu na to, że jest propozycją wręcz manifestacyjnie odcinająca się od współczesnych trendów. Film antycool na każdym poziomie. Najbliżej mu do "Wszystkich ludzi prezydenta". Faceci są antycool (alkoholik, zdziecinniały rysownik komiksów, bezradny detektyw), kobiety są antycool (mało rozrywkowa laska w okularach), dialogi są antycool. Słowem, poważne, ciężkie kino dla dorosłych. Co ciekawe, w Zodiacu pomiędzy Greysmithem a jego kobietą nie wytwarza się napięcia erotyczne, zero aluzji seksualnych. Istnieje tylko destrukcyjny pęd ku rozwiązaniu sprawy. Liczy się biblioteka, wyłuskany dokument, telefon, przesłuchiwani świadkowie. Bohater nie ma nawet czasu, żeby wyszykować dzieci do szkoły. Będąc na randce, olewa dziewczynę. Zamiast sypać żarcikami, martwi się o kolegę z pracy. Wszystko super, ale zabrakło moim zdaniem najważniejszego - szarpnięcia, czegoś, co wprowadziłoby niepokój porównywalny ze śmiercią Clemensa w Obcym 3, przybyciem Johna Doe na komisariat albo zastrzeleniem Juniora w "Azylu". Fincher należy do ścisłej czołówki moich ulubionych reżyserów (obok Kubricka i Manna). Nakręcił dwa arcydzieła. Tak więc możecie wytykać mi wszystko, ale nie brak obiektywizmu :)
Mush Room - celna uwaga z tą kawą. Zodiaca najlepiej oglądać w zadymionym pokoju, przy biurku zawalonym arkuszami maszynopisu - takie właśnie wrażenie pozostawia film po seansie.
PS: Na pewno kupie Zodiaca na dvd jak tylko wyjdzie. Bez dwóch zdań.
Mush Room - celna uwaga z tą kawą. Zodiaca najlepiej oglądać w zadymionym pokoju, przy biurku zawalonym arkuszami maszynopisu - takie właśnie wrażenie pozostawia film po seansie.
PS: Na pewno kupie Zodiaca na dvd jak tylko wyjdzie. Bez dwóch zdań.
16-06-2007, 15:30






