Wersja z Costnerem zawsze powalała prologiem. Kevin kładzie rękę na pieńku i wymawia legendarną linijkę "This is English courage." i od tego momentu jako jeszcze dzieciak wiedziałem, że będzie to najlepsza wersja opowiadająca o przygodach człowieka w kapturze. Wracając jeszcze do wersji Ridleyowskiej to cholernie wkurzyłem się kiedy okazało się że Crow ostatecznie nie wcieli się w postać szeryfa i będzie to kolejna powtórka Gladiatora i Królestwa niebieskiego. Jednak z czasem jakoś bardziej przekonuję się do tej pozycji i w pt wejdę na sale kinową z kompletnie neutralnym nastawieniem. Pożyjemy zobaczymy.
12-05-2010, 00:24





