wole remake Friedkina, bo go widziałem w pierwszej kolejności i tak mi już zostało.
o czym są Gniewni ludzie? przede wszystkim o tym, że ludzie z ulicy nie nadają się - z przynajmniej tysiąca powodów wyszczególnionych w filmie - do oceniania bliźnich i do decydowania za nich o czymkolwiek. a nawet gdyby awans na stanowisko ławnika wiązał się z doznaniem jakiejś iluminacji w tej dziedzinie, to i tak nie świadczyłoby to o tym, iż ci sami ludzie nagle posiedli papiery upoważniające ich do wydawania jakichkolwiek werdyktów.
po drugie, 12 gniewnych ludzi ukazuje w działaniu jedyną formę demokracji, jaką jestem w stanie zaakceptować - demokracje, gdzie każdy z uczestników dysponuje prawem wetowania decyzji podjętych większością głosów, a mogących godzić w interesy lub dobro danego człowieka lub ziemi, z której ów człowiek pochodzi. nie muszę dodawać, że w szkołach uczą kompletnie zafałszowanej historii liberum veto i na podstawie tychże bredni przeciętny szarokumaty ludź wyrabia sobie zdanie o jednym z najbardziej kluczowych mechanizmów, naturalizujących totalniackie zapędy większości. bo kto szuka prawdy, nie powinien liczyć głosów. głosy trzeba ważyć, nie liczyć i jeśli wymaga tego sytuacja, obrady będziemy prowadzić do niedzieli bez wytchnienia, i gówno mnie obchodzi, proszę pana, czy w tv leci akurat mecz.
w każdym razie film na 10 oczek.
o czym są Gniewni ludzie? przede wszystkim o tym, że ludzie z ulicy nie nadają się - z przynajmniej tysiąca powodów wyszczególnionych w filmie - do oceniania bliźnich i do decydowania za nich o czymkolwiek. a nawet gdyby awans na stanowisko ławnika wiązał się z doznaniem jakiejś iluminacji w tej dziedzinie, to i tak nie świadczyłoby to o tym, iż ci sami ludzie nagle posiedli papiery upoważniające ich do wydawania jakichkolwiek werdyktów.
po drugie, 12 gniewnych ludzi ukazuje w działaniu jedyną formę demokracji, jaką jestem w stanie zaakceptować - demokracje, gdzie każdy z uczestników dysponuje prawem wetowania decyzji podjętych większością głosów, a mogących godzić w interesy lub dobro danego człowieka lub ziemi, z której ów człowiek pochodzi. nie muszę dodawać, że w szkołach uczą kompletnie zafałszowanej historii liberum veto i na podstawie tychże bredni przeciętny szarokumaty ludź wyrabia sobie zdanie o jednym z najbardziej kluczowych mechanizmów, naturalizujących totalniackie zapędy większości. bo kto szuka prawdy, nie powinien liczyć głosów. głosy trzeba ważyć, nie liczyć i jeśli wymaga tego sytuacja, obrady będziemy prowadzić do niedzieli bez wytchnienia, i gówno mnie obchodzi, proszę pana, czy w tv leci akurat mecz.
w każdym razie film na 10 oczek.
27-05-2010, 00:15






