"Ogród Luizy" widziałem, przyznaję - dobry. O "Rezerwacie" nie słyszałem nic zgoła, sprawdzę. "Wojna polsko - ruska"... Najpierw przeczytam literacki pierwowzór. Na "Winie truskawkowym" wynudziłem się, jak mops. Ale dzięki za cynk.
Rozumiem pojęcie "kina moralnego niepokoju". Zauważ, proszę, że w języku kolokwialnym (a takim posługują się ludzie piszący na forach internetowych) nie dotyczy ono konkretnego diapazonu czasowego, a pewnej tendencji gatunkowej (czyli robimy film o tym, jaki ten żywot człeka poczciwego marny, bolesny i miażdżymy widzom jaja).
Ale na pewno o tym wiesz. Chciałeś po prostu być złośliwy :)
Przez kino moralnego niepokoju ja (i nie tylko ja) rozumiem np. "Rysę", która mnie wkurzyła, jak mało który film (nie tylko polski).
Rozumiem pojęcie "kina moralnego niepokoju". Zauważ, proszę, że w języku kolokwialnym (a takim posługują się ludzie piszący na forach internetowych) nie dotyczy ono konkretnego diapazonu czasowego, a pewnej tendencji gatunkowej (czyli robimy film o tym, jaki ten żywot człeka poczciwego marny, bolesny i miażdżymy widzom jaja).
Ale na pewno o tym wiesz. Chciałeś po prostu być złośliwy :)
Przez kino moralnego niepokoju ja (i nie tylko ja) rozumiem np. "Rysę", która mnie wkurzyła, jak mało który film (nie tylko polski).
.noisivelet naht nuf erom era srorriM
06-06-2010, 00:34





