Deszcz pada na naszą miłość (1946), reż. Ingmar Bergman
Bergman dopiero zaczynał karierę i szukał drogi, którą mógłby podążyć. Ten film jeszcze nie wskazuje na to, by reżysera interesowała droga artystyczna. Film jest raczej banalną opowieścią o perypetiach miłosnych dwojga młodych ludzi. Mężczyzna wyszedł z więzienia i może wkrótce tam wrócić, jeśli zostanie oskarżony o kradzież i napad na urzędnika, kobieta zaszła w ciążę, a ojciec dziecka gdzieś zniknął. Doskwiera im samotność i bieda, a mimo to kupują... dom, co sprowadza na nich większe problemy. Tytułowy deszcz oznacza oczywiście przeszkody w dążeniu do celu - do małżeństwa i założenia rodziny. W Hollywood zrobiono by z tego pewnie komedię romantyczną, ale u Bergmana humoru jest niewiele - to film obyczajowy, który z czasem przeradza się w dramat sądowy. Z filmu wynika jedna oczywista prawda - zanim podpiszesz umowę, najpierw ją dokładnie przeczytaj. W filmie pojawia się ciekawy pomysł - gdyby 1 rok podzielić przez 13 miesięcy to każdy miesiąc trwałby 28 dni.
Bergman dopiero zaczynał karierę i szukał drogi, którą mógłby podążyć. Ten film jeszcze nie wskazuje na to, by reżysera interesowała droga artystyczna. Film jest raczej banalną opowieścią o perypetiach miłosnych dwojga młodych ludzi. Mężczyzna wyszedł z więzienia i może wkrótce tam wrócić, jeśli zostanie oskarżony o kradzież i napad na urzędnika, kobieta zaszła w ciążę, a ojciec dziecka gdzieś zniknął. Doskwiera im samotność i bieda, a mimo to kupują... dom, co sprowadza na nich większe problemy. Tytułowy deszcz oznacza oczywiście przeszkody w dążeniu do celu - do małżeństwa i założenia rodziny. W Hollywood zrobiono by z tego pewnie komedię romantyczną, ale u Bergmana humoru jest niewiele - to film obyczajowy, który z czasem przeradza się w dramat sądowy. Z filmu wynika jedna oczywista prawda - zanim podpiszesz umowę, najpierw ją dokładnie przeczytaj. W filmie pojawia się ciekawy pomysł - gdyby 1 rok podzielić przez 13 miesięcy to każdy miesiąc trwałby 28 dni.
08-06-2010, 09:35





