Wieczór kuglarzy (1953), reż. Ingmar Bergman
W cyrku jest jak w życiu - są klauni, kuglarze, akrobaci i ludzie, którzy za pomocą bata wymuszają posłuszeństwo. Ludzie zakładają kostiumy i maski, by udawać kogoś innego - by choć na chwilę zapomnieć o problemach tego świata. Jedni marzą o spokoju i niezależności, inni szukają wrażeń i przygód. Wszystkich jednak coś łączy - każdy chce być kochany i szanowany, każdy chce się wzbogacić. Nikt nie chce zostać zdradzony ani upokorzony, a tego właśnie doświadcza główny bohater filmu - dyrektor cyrku. A scena pojedynku na pięści w końcówce filmu ewidentnie sugeruje, że pomiędzy przedstawieniem a prawdziwym życiem różnica jest niewielka. Początek filmu nie jest zbyt obiecujący, ale im bliżej końca tym lepiej. Świetne aktorstwo Ake Gronberga w roli dyrektora cyrku i Harriet Andersson w roli jego kochanki.
W cyrku jest jak w życiu - są klauni, kuglarze, akrobaci i ludzie, którzy za pomocą bata wymuszają posłuszeństwo. Ludzie zakładają kostiumy i maski, by udawać kogoś innego - by choć na chwilę zapomnieć o problemach tego świata. Jedni marzą o spokoju i niezależności, inni szukają wrażeń i przygód. Wszystkich jednak coś łączy - każdy chce być kochany i szanowany, każdy chce się wzbogacić. Nikt nie chce zostać zdradzony ani upokorzony, a tego właśnie doświadcza główny bohater filmu - dyrektor cyrku. A scena pojedynku na pięści w końcówce filmu ewidentnie sugeruje, że pomiędzy przedstawieniem a prawdziwym życiem różnica jest niewielka. Początek filmu nie jest zbyt obiecujący, ale im bliżej końca tym lepiej. Świetne aktorstwo Ake Gronberga w roli dyrektora cyrku i Harriet Andersson w roli jego kochanki.
10-06-2010, 08:56





