Traffic - Soderbergh naświetla problem narkotykowy ze wszystkich możliwych stron, zaczynając od tragedii pojedynczej rodziny, kończąc na zawiłościach współpracy Meksyk - USA na froncie "drug wars". Fabularny patchwork jest raczej przewidywalny, scenarzysta i reżyser skupiają się bardziej na przeforsowaniu określonych tez i ukazaniu skali problemu, niż na postaciach czy fabule jako takiej. Film nabiera przez to dość publicystycznego wydźwięku, co nie każdemu może się spodobać - ja akurat nie mam nic przeciwko. Najlepsza scena - Michael Douglas, grający nowo mianowanego szefa agencji ds. zwalczania narkotyków, spotyka się ze swoim poprzednikiem. Ten opowiada mu następującą anegdotkę:
8/10
Cytat:You know, when they forced Khruschev out, he sat down and wrote two letters to his successor. He said - "When you get yourself into a situation you can't get out of, open the first letter, and you'll be safe. When you get yourself into another situation you can't get out of, open the second letter". Well, soon enough, this guy found himself into a tight place, so he opened the first letter. Which said - "Blame everything on me". So he blames the old man, it worked like a charm. He got himself into a second situation he couldn't get out of, he opened the second letter. It said - "Sit down, and write two letters".Świetne kino, które momentami sprawia wrażenie wyważania otwartych drzwi - ale jednak nie spotkałem się dotąd z filmem tak dorośle, poważnie i realistycznie traktującym problem. Soderbergh po raz kolejny pokazał klasę.
8/10
Why are you firing wallnuts at me?
18-06-2010, 20:22





