Kiedyś napisałem sobie recenzję "Odlotu", którą miałem zamiar opublikować na Filmwebie. W skutek mozolnego pier...nia się z hiperłączami po 27 próbie publikacji odechciało mi się i o niej zapomniałem. Tak więc macie .... troszkę dłuższą niż tytuł tamatu, ale co tam :mrgreen:
âŚmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiekâ
Na samym początku zaznaczę, że każdy z filmów wytwórni Pixar jest niesamowity, więc niniejsza recenzja będzie krótka, gdyż tak jak w poprzednich filmach nie ma się nad czym rozwodzić. Film jest świetny.
âOdlotâ rozpoczyna się od retrospekcji Carla Fredricksena (głównego bohatera bajki), który wspomina prawdopodobnie najważniejszy dzień jego życia. Chłopiec z wielką pasją interesuje się losami słynnego pilota sterowca Charlesa Muntza, co prowadzi do poznania równie szurniętej na punkcie podniebnych awiacji Eli. To niesamowite jak w zaledwie kilku minutach początkowych z chirurgiczną precyzją i łatwością opowiedziano historię wspaniałej i słodkiej przyjaźni przeistaczającej się w niewinną, gorzką zarazem i wzruszającą do łez miłość, która buduje lub przygniata na duchu głównego bohatera w dalszej części filmu.
Walka z potęgą Matki Natury czy pojawienie się nowych postaci są przykładami niesamowitych zwrotów akcji jakich w filmie jest po prostu multum. Dzięki nim widz może ujrzeć zapierające dech w piersiach krajobrazy idealnie zrealizowane na ekranie komputerów. Warstwa wizualna jest niezwykle szczegółowa. Oglądamy oprawione bajeczną kolorystyką ujęcia odzwierciedlające stan duchowy bohaterów na początku filmu, groźną burzę z którą walczą, a także niezwykle szczegółowo wykreowane plenery w których się znajdują. Wiarygodne podłoże, po którym kroczą oraz drzazgi i słoje w drewnie nie są tylko płaskimi teksturami lecz powierzchniami zawierającymi liczne ubytki i wypukłości. Również postaci zostały stworzone bardzo dokładnie â obserwujemy jak zmienia się zarost na twarzy głównego bohatera, a ruchy tkanin i sierści na wietrze oraz podczas ruchu zostały odwzorowane bardzo realistycznie przy jednoczesnym zachowaniu stylistyki filmu dla dzieci. Za przykład niech posłużą sceny w dżungli, w których wszystkie elementy łączą się w całość, a sam las wygląda o wiele naturalniej niż ten w jednym z poprzednich filmów Pixara â âIniemamocniâ.
Warstwa dźwiękowa zachwyca niewiele gorzej niż wizualna. Barwne kompozycje muzyczne Michaela Giacchino pewnie uzupełniają ujęcia i często budują napięcie. Montaż dźwięku, czy to w dżungli czy na placu budowy, świetnie wprowadza w przedstawione otoczenie. Podobnie podczas podniebnego lotu kiedy to ucho widza doświadcza chyba wszelkich możliwych rodzajów wiatrów. Także polski dubbing wypada świetnie co podobnie jak warsztat Pixara jest już klasą i jakością samą w sobie.
Film ten jest pierwszym obrazem wytwórni powstałym w technologii trójwymiarowej. Wspominając dokumentalne filmy z Imaxa, âOdlotâ nie jest filmem mającym jedynie walory edukacyjne, skrupulatnie przyćmiewane przez starannie zaplanowane efektowne ujęcia, w których âcośâ nagle wyskakuje na widza. Oglądając perypetie leciwego mężczyzny podziwiamy krajobrazy posiadające niezwykłą głębię, która jeszcze bardziej urealnia wykreowany świat i już od ukazania trójwymiarowej wersji loga Disneyâa sprawia, że na twarzy widza pojawia się skromny uśmieszek satysfakcji.
Oczywiście, tak jak poprzednie filmy wytwórni, âOdlotâ jest przepełniony aluzjami takimi jak ta do matczynej, powstałej na potrzeby âGwiezdnych Wojenâ wytwórni efektów specjalnych Industrial Light & Magic w napisach końcowych, czy do ogromnej ilości podobieństw podczas perypetii naszych bohaterów. Scena pogoni na sterowcu łudząco przypomina tą na obalonym moście w âŚwiątyni zagładyâ, ujęcie maszynowni oraz pościgu lotniczego do scen z âOstatniej Krucjatyâ, a scena w kanionie do tej z âKongaâ Franka Marshalla. Od siebie dodam, że widok poczciwego staruszka z przyczepioną na opasce do pleców laską, przypomina postać Asha z âArmii ciemnościâ, która raczej nie jest filmem dla niewinnych (jeszcze) dzieci, chociaż z drugiej strony, w filmie pojawiają się coraz odważniejsze elementy takie jak broń palna czy krew.
W dziele tym mamy cierpienie spowodowane utratą partnera życiowego, obecne w dorosłym życiu problemy materialne, a nawet problem bezpłodności. Mimo, że każdy film Pixara dotyka coraz bardziej dorosłych i poważnych tematów, nie oznacza to, że w trzeciej części âToy Storyâ będziemy świadkami seksualnych eksperymentów Andyâego, ale że z pewnością twórcy pójdą jeszcze o kolejny śmiały krok dalej, tylko po to by zaserwować dzieciom tak poważne tematy w tak bajeczny sposób.
âŚmiało dążyć tam, gdzie nie dotarł jeszcze żaden człowiekâ
Na samym początku zaznaczę, że każdy z filmów wytwórni Pixar jest niesamowity, więc niniejsza recenzja będzie krótka, gdyż tak jak w poprzednich filmach nie ma się nad czym rozwodzić. Film jest świetny.
âOdlotâ rozpoczyna się od retrospekcji Carla Fredricksena (głównego bohatera bajki), który wspomina prawdopodobnie najważniejszy dzień jego życia. Chłopiec z wielką pasją interesuje się losami słynnego pilota sterowca Charlesa Muntza, co prowadzi do poznania równie szurniętej na punkcie podniebnych awiacji Eli. To niesamowite jak w zaledwie kilku minutach początkowych z chirurgiczną precyzją i łatwością opowiedziano historię wspaniałej i słodkiej przyjaźni przeistaczającej się w niewinną, gorzką zarazem i wzruszającą do łez miłość, która buduje lub przygniata na duchu głównego bohatera w dalszej części filmu.
Walka z potęgą Matki Natury czy pojawienie się nowych postaci są przykładami niesamowitych zwrotów akcji jakich w filmie jest po prostu multum. Dzięki nim widz może ujrzeć zapierające dech w piersiach krajobrazy idealnie zrealizowane na ekranie komputerów. Warstwa wizualna jest niezwykle szczegółowa. Oglądamy oprawione bajeczną kolorystyką ujęcia odzwierciedlające stan duchowy bohaterów na początku filmu, groźną burzę z którą walczą, a także niezwykle szczegółowo wykreowane plenery w których się znajdują. Wiarygodne podłoże, po którym kroczą oraz drzazgi i słoje w drewnie nie są tylko płaskimi teksturami lecz powierzchniami zawierającymi liczne ubytki i wypukłości. Również postaci zostały stworzone bardzo dokładnie â obserwujemy jak zmienia się zarost na twarzy głównego bohatera, a ruchy tkanin i sierści na wietrze oraz podczas ruchu zostały odwzorowane bardzo realistycznie przy jednoczesnym zachowaniu stylistyki filmu dla dzieci. Za przykład niech posłużą sceny w dżungli, w których wszystkie elementy łączą się w całość, a sam las wygląda o wiele naturalniej niż ten w jednym z poprzednich filmów Pixara â âIniemamocniâ.
Warstwa dźwiękowa zachwyca niewiele gorzej niż wizualna. Barwne kompozycje muzyczne Michaela Giacchino pewnie uzupełniają ujęcia i często budują napięcie. Montaż dźwięku, czy to w dżungli czy na placu budowy, świetnie wprowadza w przedstawione otoczenie. Podobnie podczas podniebnego lotu kiedy to ucho widza doświadcza chyba wszelkich możliwych rodzajów wiatrów. Także polski dubbing wypada świetnie co podobnie jak warsztat Pixara jest już klasą i jakością samą w sobie.
Film ten jest pierwszym obrazem wytwórni powstałym w technologii trójwymiarowej. Wspominając dokumentalne filmy z Imaxa, âOdlotâ nie jest filmem mającym jedynie walory edukacyjne, skrupulatnie przyćmiewane przez starannie zaplanowane efektowne ujęcia, w których âcośâ nagle wyskakuje na widza. Oglądając perypetie leciwego mężczyzny podziwiamy krajobrazy posiadające niezwykłą głębię, która jeszcze bardziej urealnia wykreowany świat i już od ukazania trójwymiarowej wersji loga Disneyâa sprawia, że na twarzy widza pojawia się skromny uśmieszek satysfakcji.
Oczywiście, tak jak poprzednie filmy wytwórni, âOdlotâ jest przepełniony aluzjami takimi jak ta do matczynej, powstałej na potrzeby âGwiezdnych Wojenâ wytwórni efektów specjalnych Industrial Light & Magic w napisach końcowych, czy do ogromnej ilości podobieństw podczas perypetii naszych bohaterów. Scena pogoni na sterowcu łudząco przypomina tą na obalonym moście w âŚwiątyni zagładyâ, ujęcie maszynowni oraz pościgu lotniczego do scen z âOstatniej Krucjatyâ, a scena w kanionie do tej z âKongaâ Franka Marshalla. Od siebie dodam, że widok poczciwego staruszka z przyczepioną na opasce do pleców laską, przypomina postać Asha z âArmii ciemnościâ, która raczej nie jest filmem dla niewinnych (jeszcze) dzieci, chociaż z drugiej strony, w filmie pojawiają się coraz odważniejsze elementy takie jak broń palna czy krew.
W dziele tym mamy cierpienie spowodowane utratą partnera życiowego, obecne w dorosłym życiu problemy materialne, a nawet problem bezpłodności. Mimo, że każdy film Pixara dotyka coraz bardziej dorosłych i poważnych tematów, nie oznacza to, że w trzeciej części âToy Storyâ będziemy świadkami seksualnych eksperymentów Andyâego, ale że z pewnością twórcy pójdą jeszcze o kolejny śmiały krok dalej, tylko po to by zaserwować dzieciom tak poważne tematy w tak bajeczny sposób.
21-06-2010, 21:04





