Troy - przylgnęło do Troi określenie gniot, więc do dziś dnia skutecznie go omijałem. I okazuje się, że w sumie niesłusznie - film Petersena okazał się być kawałkiem niezłej rozrywki, chociaż niestety tylko w przypadku scen bitew/pojedynków. Scenariusz niestety bardzo zaniża poziom. Jeżeli producenci chcieli przedstawić historię upadku Troi w konwencji "tak było naprawdę", mogli posłużyć się np. tą znakomitą książką. Scenariusz skonstruowany jest wg formuły "10 minut akcji, pół godziny gadania". Gadania, dodajmy, raczej kiepskich dialogów przez aktorów niespecjalnie pasujących do ról (tzn. mam tu na myśli młodsze pokolenie, chociaż dziadki również niczym się nie popisały). Najbardziej wkurzający jest boski Orlando - IMO najgorsza jego rola, a przecież jest w czym wybierać. Scena, w której dostaje wciry od Gleesona - najlepsza w całym filmie.
Urealnianie mitologicznej opowieści pociągnęło za sobą konieczność sensownego uzasadnienia pewnych poczynań postaci, i to również nie wyszło. Parys porywa szwagierkę najpotężniejszego greckiego wodza, niwecząc lata trudnych pokojowych negocjacji. Hektor wie o tym i ogranicza się jedynie do marudzenia. Prior uznaje Helenę za córkę i z zagrożenia również niewiele sobie robi. U Homera takie numery mogły przejść, ale tu przecież miało być realistycznie...
Dziwna jest również końcówka - spodziewałem się jakieś porządnej sceny finałowej, podobnej choćby do świetnego prologu z psem na pobojowisku - a kiedy pojawiły się creditsy, jedynym komentarzem cisnącym mi się na usta był "to już?".
Obejrzałem mimo wszystko w całości - dla batalistyki. Dwie sceny bardzo dobre - desant na plażę, z Achillesem- Pittem koszącym przeciwników oraz sekwencja upadku Troi. Rka jest, zobaczyć więc można posokę (chociaż w rozsądnych ilościach, co się chwali), oraz takie kwiatki jak gwałty, mordowanie kobiet i dzieci, itp. Dodatkowo świetny montaż - widać, kto z kim walczy i w jaki sposób, zero ujęciowej padaczki i chaosu, poza tym - świetne użycie slo-mo przy co bardziej spektakularnych wyczynach Achillesa.
W sumie więc dobry film, chociaż w przypadku kilku scen dialogowych niemal siłą powstrzymywałem się przed wciśnięciem przycisku odpowiedzialnego za przewijanie :-)
6/10
Urealnianie mitologicznej opowieści pociągnęło za sobą konieczność sensownego uzasadnienia pewnych poczynań postaci, i to również nie wyszło. Parys porywa szwagierkę najpotężniejszego greckiego wodza, niwecząc lata trudnych pokojowych negocjacji. Hektor wie o tym i ogranicza się jedynie do marudzenia. Prior uznaje Helenę za córkę i z zagrożenia również niewiele sobie robi. U Homera takie numery mogły przejść, ale tu przecież miało być realistycznie...
Dziwna jest również końcówka - spodziewałem się jakieś porządnej sceny finałowej, podobnej choćby do świetnego prologu z psem na pobojowisku - a kiedy pojawiły się creditsy, jedynym komentarzem cisnącym mi się na usta był "to już?".
Obejrzałem mimo wszystko w całości - dla batalistyki. Dwie sceny bardzo dobre - desant na plażę, z Achillesem- Pittem koszącym przeciwników oraz sekwencja upadku Troi. Rka jest, zobaczyć więc można posokę (chociaż w rozsądnych ilościach, co się chwali), oraz takie kwiatki jak gwałty, mordowanie kobiet i dzieci, itp. Dodatkowo świetny montaż - widać, kto z kim walczy i w jaki sposób, zero ujęciowej padaczki i chaosu, poza tym - świetne użycie slo-mo przy co bardziej spektakularnych wyczynach Achillesa.
W sumie więc dobry film, chociaż w przypadku kilku scen dialogowych niemal siłą powstrzymywałem się przed wciśnięciem przycisku odpowiedzialnego za przewijanie :-)
6/10
Why are you firing wallnuts at me?
04-07-2010, 18:41





