The Beast (1988) - oglądając niedawno Red Scorpiona przypomniał mi się inny film oparty na zbliżonym "avatarowym" shemacie ale zdecydowanie lepszy. Przedstawia on perypetie załogi rosyjskiego czołgu w Afganistanie i jest to kawałek naprawdę solidnego kina wojennego, które mimo swych propagandowych naleciałości bardzo dobrze się ogląda. Nie jest to kino akcji sensu stricte, choć tej nie brakuje no i sam film nie wali też po oczach tym, że z lat 80-tych pochodzi.
8/10
Specjalista - ten film z kolei jest słabiutki, jedynie ze względu na to że lubię Sly'a i zawsze chętnie oglądam jego filmy jakoś to przetrwałem, ale chyba do tego szybko nie wrócę (jesli w ogóle). Film przynudza, nie wciąga, pod koniec trochę się rozkręca ale też tylko trochę. Zastanawia mnie jak to się stało że był to swego czasu sukces kasowy, ale widać nazwiska Stallone/Stone w tamtych czasach wystarczyły by przyciągnąc ludzi (Cliffhanger i Człowiek-Demolka, które się ukazały rok wcześniej też mogły mieć z tym coś wspólnego), no i zwiastun sugerował coś ciekawszego i szybszego. Jeden większych knotów w mojej kolekcji, jeśli w niej zostanie to tylko dlatego że gra tam Sly.
3/10
Krzyżacy - z okazji 600-lecia Grunwaldu zrobiłem sobie seansik z odnowioną wersją. Zawsze lubiłem ten film, ale oglądanie go w takiej jakości było zupełnie nowym doświadczeniem. Trudno mi tu zachowac jakikolwiek obiektywizm, niemal wszystko (może poza Danusią) jest dla mnie w tym filmie idealne a bitwa pod Grunwaldem do dziś zrywa beret (szczególnie moment z Bogarodzicą wymiata). Bardzo dobra ekranizacja, film, który dla mnie nigdy się nie zestarzeje i nigdy nie straci nic ze swego uroku, jak zachwycałem się nim już jako 6 latek, tak zachwycam się nim dzisiaj.
10/10
Złoto dla zuchwałych - widziałem ten film raz lub dwa, ostatnio dobre 15 lat temu albo i więcej, wspomnienia miałem z niego jak najlepsze i przy kolejnym seansie nie do końca sprostał oczekiwaniom. Ogólnie film ogląda się przyjemnie, ale chwilami się za bardzo ciągnie, nawet przynudzać mu się zdarza, poza tym trochę zbyt lajtowo jest: z ekipy Kelly'ego mało kto ginie, końcowa bitwa to w sumie żadna bitwa tylko uganianie się za kilkoma czołgami (a gdzie tych wspomnianych 40 żółnierzy?). Co do obsady - zdecydowanie najlepiej wypada Sutherland w roli walniętego czołgisty i choćby ze względu na niego warto obejrzeć. Clint raczej nieciekawy. Zakupu nie żałuję, ale liczyłem na więcej.
7/10
Upadek Joela Schumachera - zainteresowałem się ze względu na kilka przeczytanych pozytywnych opinii i zainteresowanie filmem wśród użytkowników forum. Okazało się, że film jednak już kiedyś widziałem, ale pamiętałem na tyle słabo, że poszczególne sceny przypominały mi sie dopiero gdy nastąpiły, więc było prawie tak jakbym filmu nie znał. Naprawde dobry to film, Douglas w roli świra który chwyta za broń i wypowiada wojnę społeczeństwu całkiem przekonywujący, najlepsze fragmenty to jak dla mnie akcja w restauracji i na polu golfowym, najmniej mi podeszła scena w demobilu, sprzedawca zbytnio przerysowany. Również bardzo dobry Duval i satysfakcjonujące zakończenie przemawiają na plus.
8/10
Dark Angel (1990) - po dłuuuugiej przerwie obejrzałem Dark Angel po raz drugi, tym razem na DVD. Oczekiwan nie miałem zbyt dużych, film przez lata kojarzył mi się raczej z kinem klasy B, choć wrażenia z pierwszego seansu miałem pozytywne to jednak obawiałem się, że mogę sobie popsuć te wspomnienia wracając do niego teraz. Nic z tych rzeczy Dark Angel to nadal fajny policyjny buddy-movie z elementami thrillera SF (taki mix Lethal Weapon z Terminatorem). Zarówno Lundgren w roli głownej jak i Mathias Hues w roli zabójcy w tego typu filmie sprawdzają się świetnie, mimo że nie jest to oczywiście pierwsza liga ani SF ani kina policyjnego, to jednak chyba warto ten film polecić, szczególnie miłośnikom kina akcji lat 80-tych.
7/10
8/10
Specjalista - ten film z kolei jest słabiutki, jedynie ze względu na to że lubię Sly'a i zawsze chętnie oglądam jego filmy jakoś to przetrwałem, ale chyba do tego szybko nie wrócę (jesli w ogóle). Film przynudza, nie wciąga, pod koniec trochę się rozkręca ale też tylko trochę. Zastanawia mnie jak to się stało że był to swego czasu sukces kasowy, ale widać nazwiska Stallone/Stone w tamtych czasach wystarczyły by przyciągnąc ludzi (Cliffhanger i Człowiek-Demolka, które się ukazały rok wcześniej też mogły mieć z tym coś wspólnego), no i zwiastun sugerował coś ciekawszego i szybszego. Jeden większych knotów w mojej kolekcji, jeśli w niej zostanie to tylko dlatego że gra tam Sly.
3/10
Krzyżacy - z okazji 600-lecia Grunwaldu zrobiłem sobie seansik z odnowioną wersją. Zawsze lubiłem ten film, ale oglądanie go w takiej jakości było zupełnie nowym doświadczeniem. Trudno mi tu zachowac jakikolwiek obiektywizm, niemal wszystko (może poza Danusią) jest dla mnie w tym filmie idealne a bitwa pod Grunwaldem do dziś zrywa beret (szczególnie moment z Bogarodzicą wymiata). Bardzo dobra ekranizacja, film, który dla mnie nigdy się nie zestarzeje i nigdy nie straci nic ze swego uroku, jak zachwycałem się nim już jako 6 latek, tak zachwycam się nim dzisiaj.
10/10
Złoto dla zuchwałych - widziałem ten film raz lub dwa, ostatnio dobre 15 lat temu albo i więcej, wspomnienia miałem z niego jak najlepsze i przy kolejnym seansie nie do końca sprostał oczekiwaniom. Ogólnie film ogląda się przyjemnie, ale chwilami się za bardzo ciągnie, nawet przynudzać mu się zdarza, poza tym trochę zbyt lajtowo jest: z ekipy Kelly'ego mało kto ginie, końcowa bitwa to w sumie żadna bitwa tylko uganianie się za kilkoma czołgami (a gdzie tych wspomnianych 40 żółnierzy?). Co do obsady - zdecydowanie najlepiej wypada Sutherland w roli walniętego czołgisty i choćby ze względu na niego warto obejrzeć. Clint raczej nieciekawy. Zakupu nie żałuję, ale liczyłem na więcej.
7/10
Upadek Joela Schumachera - zainteresowałem się ze względu na kilka przeczytanych pozytywnych opinii i zainteresowanie filmem wśród użytkowników forum. Okazało się, że film jednak już kiedyś widziałem, ale pamiętałem na tyle słabo, że poszczególne sceny przypominały mi sie dopiero gdy nastąpiły, więc było prawie tak jakbym filmu nie znał. Naprawde dobry to film, Douglas w roli świra który chwyta za broń i wypowiada wojnę społeczeństwu całkiem przekonywujący, najlepsze fragmenty to jak dla mnie akcja w restauracji i na polu golfowym, najmniej mi podeszła scena w demobilu, sprzedawca zbytnio przerysowany. Również bardzo dobry Duval i satysfakcjonujące zakończenie przemawiają na plus.
8/10
Dark Angel (1990) - po dłuuuugiej przerwie obejrzałem Dark Angel po raz drugi, tym razem na DVD. Oczekiwan nie miałem zbyt dużych, film przez lata kojarzył mi się raczej z kinem klasy B, choć wrażenia z pierwszego seansu miałem pozytywne to jednak obawiałem się, że mogę sobie popsuć te wspomnienia wracając do niego teraz. Nic z tych rzeczy Dark Angel to nadal fajny policyjny buddy-movie z elementami thrillera SF (taki mix Lethal Weapon z Terminatorem). Zarówno Lundgren w roli głownej jak i Mathias Hues w roli zabójcy w tego typu filmie sprawdzają się świetnie, mimo że nie jest to oczywiście pierwsza liga ani SF ani kina policyjnego, to jednak chyba warto ten film polecić, szczególnie miłośnikom kina akcji lat 80-tych.
7/10
23-07-2010, 11:07





