Dla mnie jest to oprócz Incepcji oraz Fields najbardziej oczekiwany film tego roku, który zapewne obejrzę...w przyszłym roku bo premiera w Polsce jest 31 grudnia, czyli w dzień kiedy wszyscy wlewamy w siebie rozmaite trunki, a nie chodzimy do kina.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=TzwsylPBDDc[/youtube]
Trona lubię z sentymentu, bo choć jest filmem słabym od strony fabularnej to wizualnie zakrztusił na śmierć jury konkursowe Akademii przy rozdawaniu Oskarów, dlatego liczba statuetek na jego koncie wynosi 0. Więcej o efektach do Trona dowiecie się ze ZNAKOMITEGO tekstu autorstwa Adiego w dziale F/X - http://www.kmf.org.pl/fx/tronmenu.html. Polecam, lektura obowiązkowa.
Tron: Legacy może być ciekawym sequelem z kilku powodów. Nie ma w nim szerszych nawiązań (oprócz cyberświata stworzonego przez Flynna) do pierwszej części, a fabuła nie rozgrywa się tuż po tym jak Kevin wraca do rzeczywistości. Wydaje mi się, że twórcy chcą zrobić Trona po swojemu, dlatego przesunęli oś czasu o 20-kilka lat i wymyślili nowych bohaterów. Do wirtualnego świata przedostanie się więc Flynn junior, który szuka swojego ojca. Nie ukrywam, iż ten motyw jakkolwiek nie wygląda zbyt skomplikowanie może być całkiem fajny bo tandemy syn-tatuś zawsze były atrakcją filmów przygodowych. Tu właśnie upatruję szansę w znacznej poprawie warstwy fabularnej w stosunku do oryginału, który jest czerstwy jak tygodniowy chleb. Do tego mamy w obsadzie Bridgesa, którego do cholery jasnej nie potrafię nie lubić. Facet przeleciał tyle ciekawych i dobrych ról w swoim życiu, że i tym razem (mam nadzieję) udźwignie ciężar starego, komputerowego lisa.
masakra
Drugi element na jaki należy zwrócić uwagę to muzyka. Panie i Panowie, nie wiem jakim cudem udało się reżyserowi namówić do współpracy Daft Punk, ale nowy Tron jawi mi się jako potencjalny oskarowicz w kategorii Best Score. Wystarczy posłuchać ten nasączony epą kawałek - i wszystko jasne. OST będzie megahitem, może nawet większym niż sam film.
Po trzecie - strona wizualna. Wiadomo, w 2010 ciężko widza już zaskoczyć czymś świeżym lub przełomowym, zwłaszcza, że jesteśmy po 10 seansach Avatara. Mimo tego Tron Legacy będzie z pewnością dopieszczonym do ostatniego piksela i wyróżniającym się na tle reszty widowiskiem utrzymanym w tonacji pierwowzoru. Nie mam również zastrzeżeń do osoby reżysera. Kosinski kręcił najlepsze reklamówki telewizyjne ostatnich lat i ma niemałe doświadczenie. Mimo, że to jego debiut to absolutnie nie obawiam się o jakość obrazu. Zresztą wyciśnięcie z tej materii czegoś głębszego skazywałoby Trona na pożarcie.
[youtube]http://www.youtube.com/watch?v=TzwsylPBDDc[/youtube]
Trona lubię z sentymentu, bo choć jest filmem słabym od strony fabularnej to wizualnie zakrztusił na śmierć jury konkursowe Akademii przy rozdawaniu Oskarów, dlatego liczba statuetek na jego koncie wynosi 0. Więcej o efektach do Trona dowiecie się ze ZNAKOMITEGO tekstu autorstwa Adiego w dziale F/X - http://www.kmf.org.pl/fx/tronmenu.html. Polecam, lektura obowiązkowa.
Tron: Legacy może być ciekawym sequelem z kilku powodów. Nie ma w nim szerszych nawiązań (oprócz cyberświata stworzonego przez Flynna) do pierwszej części, a fabuła nie rozgrywa się tuż po tym jak Kevin wraca do rzeczywistości. Wydaje mi się, że twórcy chcą zrobić Trona po swojemu, dlatego przesunęli oś czasu o 20-kilka lat i wymyślili nowych bohaterów. Do wirtualnego świata przedostanie się więc Flynn junior, który szuka swojego ojca. Nie ukrywam, iż ten motyw jakkolwiek nie wygląda zbyt skomplikowanie może być całkiem fajny bo tandemy syn-tatuś zawsze były atrakcją filmów przygodowych. Tu właśnie upatruję szansę w znacznej poprawie warstwy fabularnej w stosunku do oryginału, który jest czerstwy jak tygodniowy chleb. Do tego mamy w obsadzie Bridgesa, którego do cholery jasnej nie potrafię nie lubić. Facet przeleciał tyle ciekawych i dobrych ról w swoim życiu, że i tym razem (mam nadzieję) udźwignie ciężar starego, komputerowego lisa.
masakra
Drugi element na jaki należy zwrócić uwagę to muzyka. Panie i Panowie, nie wiem jakim cudem udało się reżyserowi namówić do współpracy Daft Punk, ale nowy Tron jawi mi się jako potencjalny oskarowicz w kategorii Best Score. Wystarczy posłuchać ten nasączony epą kawałek - i wszystko jasne. OST będzie megahitem, może nawet większym niż sam film.
Po trzecie - strona wizualna. Wiadomo, w 2010 ciężko widza już zaskoczyć czymś świeżym lub przełomowym, zwłaszcza, że jesteśmy po 10 seansach Avatara. Mimo tego Tron Legacy będzie z pewnością dopieszczonym do ostatniego piksela i wyróżniającym się na tle reszty widowiskiem utrzymanym w tonacji pierwowzoru. Nie mam również zastrzeżeń do osoby reżysera. Kosinski kręcił najlepsze reklamówki telewizyjne ostatnich lat i ma niemałe doświadczenie. Mimo, że to jego debiut to absolutnie nie obawiam się o jakość obrazu. Zresztą wyciśnięcie z tej materii czegoś głębszego skazywałoby Trona na pożarcie.
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
23-07-2010, 14:22






