Dzika banda - MA-SA-KRA. Spodziewałem się rzeczy dobrej (bo i Konwój, i Ucieczka gangstera, i Nędzne psy mi się bardzo podobały), ale nie aż takiej. Aktorstwo kopie w krocze (zwłaszcza Holden i Borgnine), akcja kopie w krocze (początkowa strzelanina, bitwa o pociąg czy finał, który pokazuje, że większość współczesnych filmów akcji to wieczorynka), muzyka kopie w krocze (Jerry Fielding), wszystko tutaj mniej lub bardziej kopie w krocze. Film na pewno na półkę moją trafi, do tego już stoi w moim prywatnym rankingu obok takich arcydzieł jak Rio Bravo, Siedmiu wspaniałych czy Dobry, zły i brzydki (zresztą do tych dwóch ostatnich jest nieco podobny).
Marsylski kontrakt (The Destructors) - świetny angielski film sensacyjny z lat 70., wyglądający trochę jak połączenie Get Carter z filmami o Bondzie. Zawodowy morderca (Michael Caine) na prośbę swojego przyjaciela z amerykańskich służb specjalnych (Anthony Quinn) ma zabić bossa narkotykowej mafii (James Mason). Historia niby banalna, ale świetnie opowiedziana - z napięciem (ucieczka Quinna przed gangsterami na początku filmu czy wyścigi samochodowe, cytowane potem w Golden Eye), humorem (rozmowa pewnej laski z Cainem - Interesuje się pan ekologią?/Oczywiście/A czym najbardziej?/Problemem przeludnienia), świetną muzyką (Roy Budd, ten od Cartera właśnie) i ze wspaniałym klimatem czarnego kryminału. Polecam z czystym sumieniem, bo film tak dobry, że nawet na bzdury typu poduszka jako tłumik przymknąć można oko
Marsylski kontrakt (The Destructors) - świetny angielski film sensacyjny z lat 70., wyglądający trochę jak połączenie Get Carter z filmami o Bondzie. Zawodowy morderca (Michael Caine) na prośbę swojego przyjaciela z amerykańskich służb specjalnych (Anthony Quinn) ma zabić bossa narkotykowej mafii (James Mason). Historia niby banalna, ale świetnie opowiedziana - z napięciem (ucieczka Quinna przed gangsterami na początku filmu czy wyścigi samochodowe, cytowane potem w Golden Eye), humorem (rozmowa pewnej laski z Cainem - Interesuje się pan ekologią?/Oczywiście/A czym najbardziej?/Problemem przeludnienia), świetną muzyką (Roy Budd, ten od Cartera właśnie) i ze wspaniałym klimatem czarnego kryminału. Polecam z czystym sumieniem, bo film tak dobry, że nawet na bzdury typu poduszka jako tłumik przymknąć można oko
23-07-2010, 20:34





