Kramer vs Kramer - BARDZO miła niespodzianka, Mimo oscarowego Wielkiego Szlemu podchodziłem do tego filmu z dystansem, spodziewając się dobrze zagranego, ale jednak typowego wyciskacza łez. Film natomiast okazał się być rewelacyjny - zaryzykuję stwierdzenie, że tak pięknie, a jednocześnie realistycznie przedstawionych relacji na linii (samotny) ojciec - mały syn nie widziałem chyba w żadnym filmie. Na ponadprzeciętną jakość Sprawy Kramerów składają się przede wszystkim dwa czynniki.
Raz, scenariusz - świetnie rozpisany, bez dłużyzn i kiczowatych motywów wzruszających na chama, każda scena czemuś służy, a patent z zamknięciem opowieści w klamrę pod postacią scen smażenia tostów jest świetny i autentycznie mnie wzruszył.
Dwa, aktorstwo - na ekranie widzimy głównie Hoffmana i jak dla mnie jest to jego życiowa rola. Dustin subtelnie ukazuje stopniowe przewartościowanie priorytetów swojego bohatera. Meryl świetna, ale mało jej - miga na początku, by na dłużej zagościć w finale. Bardzo dobra jest za to Jane Alexander jako sąsiadka i przyjaciółka głównego bohatera - moim zdaniem, zasłużyła na statuetkę o wiele bardziej niż Streep.
Naprawdę piękny film. Rzadko mi się to zdarza, ale nie znajduję w nim żadnej wady, co jest o tyle istotne,że naprawdę łatwo można było go spieprzyć i zamienić w kicz. Cóż, dowód na to, że jak się chce i posiada umiejętności, można z najbardziej, wydawałoby się, banalnych zagadnień skręcić coś wartościowego. Polecam - jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku.
Raz, scenariusz - świetnie rozpisany, bez dłużyzn i kiczowatych motywów wzruszających na chama, każda scena czemuś służy, a patent z zamknięciem opowieści w klamrę pod postacią scen smażenia tostów jest świetny i autentycznie mnie wzruszył.
Dwa, aktorstwo - na ekranie widzimy głównie Hoffmana i jak dla mnie jest to jego życiowa rola. Dustin subtelnie ukazuje stopniowe przewartościowanie priorytetów swojego bohatera. Meryl świetna, ale mało jej - miga na początku, by na dłużej zagościć w finale. Bardzo dobra jest za to Jane Alexander jako sąsiadka i przyjaciółka głównego bohatera - moim zdaniem, zasłużyła na statuetkę o wiele bardziej niż Streep.
Naprawdę piękny film. Rzadko mi się to zdarza, ale nie znajduję w nim żadnej wady, co jest o tyle istotne,że naprawdę łatwo można było go spieprzyć i zamienić w kicz. Cóż, dowód na to, że jak się chce i posiada umiejętności, można z najbardziej, wydawałoby się, banalnych zagadnień skręcić coś wartościowego. Polecam - jeden z najlepszych filmów jakie widziałem w tym roku.
Why are you firing wallnuts at me?
11-08-2010, 23:23





