Navy Seals - co za rozczarowanie. Słabiutki film. Z trzech powodów:
a) kompletnie pozbawiony emocji scenariusz, pełen bohaterów bez wyrazu ani motywacji
b) przedstawienie Fok w sposób przerażająco amatorski. Zero współpracy, jawne łamanie poleceń, walenie na oślep bez przycelowania... Postać Sheena powinna jeszcze przed połową filmu trzy razy zostać wykopana z oddziału i pięciokrotnie zostać osądzona
c) techniczna apokalipsa. Są sceny, w których każdy dzierży taką samą giwerę, ale wszystkie wydają inny odgłos. Sceny akcji są sfilmowane w tak nudny sposób, że trudno byłoby je bardziej spierniczyć. Generalnie film wygląda jakby miał mikroskopijny budżet
Od 60 minuty przelatywałem przez film na fast forward. Nieudana, "lądowa" podróba Top Gun (z muzyką plagiatującą pierwowzór w tragiczny wręcz sposób). Nie sądziłem że to napiszę, ale film z Biehnem i Paxtonem ma u mnie 1/10. Nie wytrwałem do końca.
a) kompletnie pozbawiony emocji scenariusz, pełen bohaterów bez wyrazu ani motywacji
b) przedstawienie Fok w sposób przerażająco amatorski. Zero współpracy, jawne łamanie poleceń, walenie na oślep bez przycelowania... Postać Sheena powinna jeszcze przed połową filmu trzy razy zostać wykopana z oddziału i pięciokrotnie zostać osądzona
c) techniczna apokalipsa. Są sceny, w których każdy dzierży taką samą giwerę, ale wszystkie wydają inny odgłos. Sceny akcji są sfilmowane w tak nudny sposób, że trudno byłoby je bardziej spierniczyć. Generalnie film wygląda jakby miał mikroskopijny budżet
Od 60 minuty przelatywałem przez film na fast forward. Nieudana, "lądowa" podróba Top Gun (z muzyką plagiatującą pierwowzór w tragiczny wręcz sposób). Nie sądziłem że to napiszę, ale film z Biehnem i Paxtonem ma u mnie 1/10. Nie wytrwałem do końca.
03-09-2010, 21:47






