PITERO,
ty jesteś żywą ilustracją tezy, którą kiedyś usłyszałem na wykładzie z psychologii społecznej, że ludzie widzą to, co chcą widzieć.
powiadasz, że szłeś do kina celem zobaczenie wszystkich herosów na ekranie. zacny powziąłeś zamiar - nie przeczę. ale w takim razie nasuwa się pytanie: czy gdyby wszyscy herosi kina akcji stali nieruchomo w miejscu i nic nie robili, to też byś na to szedł?
powiadasz, że im durniejsze dialogi słyszałeś, tym się lepiej bawiłeś. niestety muszę cię zasmucić - w Expendables nie ma durnych dialogów. są za to kompletnie bezpłciowe, mdłe suchary, wygłaszane z kartki przez ludzi, którzy nie posiadają i nigdy nie posiadali talentu komediowego.
durne dialogi, które można stosować w życiu codziennym w kontaktach towarzyskich, to były w Commando albo w filmach polskiej grupy ZF Skurcz. w tych dziełach durnota i epa one-linerów utworzyły stop emanujący ponadczasowym kultem. np. wyobraź sobie, że kiedyś jakiś koleżka zagadał do mnie, że jego brat skopie mi dupe.
ja na to: "twojego brata zjadam na śniadanie".
oczywiście po wygłoszeniu tego tekstu przez następne dwa tygodnie nie wychodziłem z chaty, bo okazało się, że ten jego brat to był lokalny gangster i miał tzw. plecy w środowisku.
ale mniejsza z tym - jak chcesz być kultowcem, musisz ponosić konsekwencje!
tymczasem Expendables nie oferują niczego takiego. Sly - skoro już wyklarował sobie w mózgu, że będzie kręcił bekowy film - powinien zlecić napisanie scenariusza koleżkom ze Skurcza - byłaby większa beka i większy kult i większy oldschool.
ale żeby nie było: Sly jest dla mnie jedną z największych POSTACI w Ameryce Północnej i ogólnie w światowym kinie i to się RACZEJ NIGDY nie zmieni.
ty jesteś żywą ilustracją tezy, którą kiedyś usłyszałem na wykładzie z psychologii społecznej, że ludzie widzą to, co chcą widzieć.
powiadasz, że szłeś do kina celem zobaczenie wszystkich herosów na ekranie. zacny powziąłeś zamiar - nie przeczę. ale w takim razie nasuwa się pytanie: czy gdyby wszyscy herosi kina akcji stali nieruchomo w miejscu i nic nie robili, to też byś na to szedł?
powiadasz, że im durniejsze dialogi słyszałeś, tym się lepiej bawiłeś. niestety muszę cię zasmucić - w Expendables nie ma durnych dialogów. są za to kompletnie bezpłciowe, mdłe suchary, wygłaszane z kartki przez ludzi, którzy nie posiadają i nigdy nie posiadali talentu komediowego.
durne dialogi, które można stosować w życiu codziennym w kontaktach towarzyskich, to były w Commando albo w filmach polskiej grupy ZF Skurcz. w tych dziełach durnota i epa one-linerów utworzyły stop emanujący ponadczasowym kultem. np. wyobraź sobie, że kiedyś jakiś koleżka zagadał do mnie, że jego brat skopie mi dupe.
ja na to: "twojego brata zjadam na śniadanie".
oczywiście po wygłoszeniu tego tekstu przez następne dwa tygodnie nie wychodziłem z chaty, bo okazało się, że ten jego brat to był lokalny gangster i miał tzw. plecy w środowisku.
ale mniejsza z tym - jak chcesz być kultowcem, musisz ponosić konsekwencje!
tymczasem Expendables nie oferują niczego takiego. Sly - skoro już wyklarował sobie w mózgu, że będzie kręcił bekowy film - powinien zlecić napisanie scenariusza koleżkom ze Skurcza - byłaby większa beka i większy kult i większy oldschool.
ale żeby nie było: Sly jest dla mnie jedną z największych POSTACI w Ameryce Północnej i ogólnie w światowym kinie i to się RACZEJ NIGDY nie zmieni.
06-09-2010, 14:43






