Z jednej strony żal, że tak spaprali, z drugiej skala partactwa jest aż fascynująca. Jakby świadomie próbowano partaczyć. Jednym z lepszych przykładów był dialog przy smoku, w dużym przybliżeniu porównanie jest takie:
W książce: Smok, którego tropimy miał siedzieć na kruszcu i klejnotach. Ten siedzi jeno na rzyci.
W Filmie: Smok, którego tropimy miał siedzieć na kruszcu i klejnotach.
Chwilę później, zamiast jednego z lepszych tekstów w sadze, gdy Yarpen robi za herolda, pojawia się łysy, stary Paździoch i robi z siebie debila głupim bajdurzeniem, do gównianego smoka z 3D Maxa.
Cykl jest spisany tak, że przerobienie na scenariusz to pikuś. Ja wiem, że realizacja jest ponad nasze siły, ale tu nawet na tym etapie zamiast wykorzystać książki, ktoś je zeżarł i wyrzygał.
W książce: Smok, którego tropimy miał siedzieć na kruszcu i klejnotach. Ten siedzi jeno na rzyci.
W Filmie: Smok, którego tropimy miał siedzieć na kruszcu i klejnotach.
Chwilę później, zamiast jednego z lepszych tekstów w sadze, gdy Yarpen robi za herolda, pojawia się łysy, stary Paździoch i robi z siebie debila głupim bajdurzeniem, do gównianego smoka z 3D Maxa.
Cykl jest spisany tak, że przerobienie na scenariusz to pikuś. Ja wiem, że realizacja jest ponad nasze siły, ale tu nawet na tym etapie zamiast wykorzystać książki, ktoś je zeżarł i wyrzygał.
07-09-2010, 17:14






