Joe Chip, ale wiesz, że w tym poście nie ma ani słowa o tym, czy film Ci się podobał, czy jest dobry, czy go polecasz? Póki co możemy zobaczyć ocenę jaką mu dałeś, ale za parę obejrzanych przez Ciebie filmów już sie nawet nie bedzie można domyśleć czy to arcydzieło, czy taki se tam film.
Hańba - Ogromne rozczarowanie, bo film na podstawie genialnej książki, a jest po prostu kiepski. Może to dlatego, że najgorsze co można zrobić próbując ekranizować wybitne powieści to nie zmieniać niczego i kręcić wszystko praktycznie w skali 1:1, czasami tylko coś wyrzucając. Całość filmu jest pozbawiona jakiejkolwiek głębi, niejednoznaczności, jest jak trochę smutniejsze romansidło. Niektóre sceny pokaleczono tak okrutnie, że chciałem wyłączyć telewizor - cały romans z Melanie wygląda jakby ktoś nie przeczytał książki, tylko streszczenie z ostatniej strony, a tam stoi, że "stary profesor ma romans ze studentką" więc nakręcił to po swojemu. Inne sceny wyglądają wprost amatorsko, np. pierwszą wizytę chłopaka Melanie u Luriego to ja bym lepiej napisał i zmontował - skrócili dialog na całą stronę do trzech linijek, wynajęli murzyna, który chyba pierwszy raz stanął przed kamerą, a całość zmontowali jakby to była strzelanina. Żenada. Nie podchodzić do tego filmu i broń boże nie utożsamiać go z naprawdę świetną powieścią Coetzeego. 2/10
Hańba - Ogromne rozczarowanie, bo film na podstawie genialnej książki, a jest po prostu kiepski. Może to dlatego, że najgorsze co można zrobić próbując ekranizować wybitne powieści to nie zmieniać niczego i kręcić wszystko praktycznie w skali 1:1, czasami tylko coś wyrzucając. Całość filmu jest pozbawiona jakiejkolwiek głębi, niejednoznaczności, jest jak trochę smutniejsze romansidło. Niektóre sceny pokaleczono tak okrutnie, że chciałem wyłączyć telewizor - cały romans z Melanie wygląda jakby ktoś nie przeczytał książki, tylko streszczenie z ostatniej strony, a tam stoi, że "stary profesor ma romans ze studentką" więc nakręcił to po swojemu. Inne sceny wyglądają wprost amatorsko, np. pierwszą wizytę chłopaka Melanie u Luriego to ja bym lepiej napisał i zmontował - skrócili dialog na całą stronę do trzech linijek, wynajęli murzyna, który chyba pierwszy raz stanął przed kamerą, a całość zmontowali jakby to była strzelanina. Żenada. Nie podchodzić do tego filmu i broń boże nie utożsamiać go z naprawdę świetną powieścią Coetzeego. 2/10
18-09-2010, 11:37





