Wczoraj i dziś trochę klasyki i prawie klasyki:
Przebudzenia/Awakenings (1990) reż. Penny Marshall
Film z czasów dobrej formy Roberta DeNiro, a i Robin Williams pokazuje że może grać bez głupich min. Fabuła jak to z życia wzięta, mocno sentymentalna, powiedzmy że Oskarowa ale do przełknięcia, jako że to jeszcze z tego lepszego Hollywoodu. Warto obejrzeć dla mistrza DeNiro. Daje 7/10.
Alicja już tu nie mieszka/Alice Doesn't Live Here Anymore (1974) reż. Martin Scorsese
Jeden z pierwszych filmów Scorsese i na pierwszy rzut oka odmienny od jego kolejnych dokonań ale jednak motyw outsaidera doskonale widoczny. Film jest chyba najbardziej nazwałbym to zwyczajnym jaki widziałem. Doskonale pokazuje zwyczajne życie, ulotność dobry chwil, będących w mniejszości do tych złych, ale ukazujący że trzeba dążyć dalej, najlepiej mając jakiś cel, może czasem nieracjonalny i niedostępny ale podtrzymujący siły do kolejnych walk. Gdzieś wyczytałem że każda minuta tego filmu jest bolesna, ale nie chodziło autorowi tych słów że film jest zły tylko że tak prawdziwy...Ellen Burstyn dostała zasłużonego Oskara, kompletnie urzeczywistniła swoja postać, w tle Kris Kristofferson, Diana Ladd, młody Keitel oraz młodziutka Jodie Foster. Daje 9/10.
84 Charing Cross Road (1987) reż. David Hugh Jones
Film obejrzany przypadkiem dziś wczesnym popołudniem. Okazał się idealnym filmem na wczesne popołudnie, bardzo sympatyczny, ciepły w najlepszym angielskim stylu. Nie jest zapewne znany wszystkim a szkoda, bo fabuła jest bardzo pomysłowa i jednocześnie prosta. Cały film jest jakby korespondencją pomiędzy amerykańską mieszkającą w Nowym Jorku pisarką Helene Hanff (Anne Bancroft) a sprzedawcą książek z londyńskiego antykwariatu Frankiem Doel'em (Anthony Hopkins). Osoby te połączyła korespondencja na początku służbowa a z czasem osobista i poszerzająca się o grono pracowników antykwariatu i ich rodzin.
Nie będę więcej zdradzał, ale warto podkreślić że żadne to romansidło, bardziej dramat z mocno nakreślonym elementem dobrej komedii w starym stylu (listy Helen są nieraz przezabawne, a angielski dystans Franka dodaje element swoistej groteski). Takich filmów nie robi się dziś za często...
Śmiało daje 9/10 jako że film jest wielokrotnego użytku, poprawiający humor.
Przebudzenia/Awakenings (1990) reż. Penny Marshall
Film z czasów dobrej formy Roberta DeNiro, a i Robin Williams pokazuje że może grać bez głupich min. Fabuła jak to z życia wzięta, mocno sentymentalna, powiedzmy że Oskarowa ale do przełknięcia, jako że to jeszcze z tego lepszego Hollywoodu. Warto obejrzeć dla mistrza DeNiro. Daje 7/10.
Alicja już tu nie mieszka/Alice Doesn't Live Here Anymore (1974) reż. Martin Scorsese
Jeden z pierwszych filmów Scorsese i na pierwszy rzut oka odmienny od jego kolejnych dokonań ale jednak motyw outsaidera doskonale widoczny. Film jest chyba najbardziej nazwałbym to zwyczajnym jaki widziałem. Doskonale pokazuje zwyczajne życie, ulotność dobry chwil, będących w mniejszości do tych złych, ale ukazujący że trzeba dążyć dalej, najlepiej mając jakiś cel, może czasem nieracjonalny i niedostępny ale podtrzymujący siły do kolejnych walk. Gdzieś wyczytałem że każda minuta tego filmu jest bolesna, ale nie chodziło autorowi tych słów że film jest zły tylko że tak prawdziwy...Ellen Burstyn dostała zasłużonego Oskara, kompletnie urzeczywistniła swoja postać, w tle Kris Kristofferson, Diana Ladd, młody Keitel oraz młodziutka Jodie Foster. Daje 9/10.
84 Charing Cross Road (1987) reż. David Hugh Jones
Film obejrzany przypadkiem dziś wczesnym popołudniem. Okazał się idealnym filmem na wczesne popołudnie, bardzo sympatyczny, ciepły w najlepszym angielskim stylu. Nie jest zapewne znany wszystkim a szkoda, bo fabuła jest bardzo pomysłowa i jednocześnie prosta. Cały film jest jakby korespondencją pomiędzy amerykańską mieszkającą w Nowym Jorku pisarką Helene Hanff (Anne Bancroft) a sprzedawcą książek z londyńskiego antykwariatu Frankiem Doel'em (Anthony Hopkins). Osoby te połączyła korespondencja na początku służbowa a z czasem osobista i poszerzająca się o grono pracowników antykwariatu i ich rodzin.
Nie będę więcej zdradzał, ale warto podkreślić że żadne to romansidło, bardziej dramat z mocno nakreślonym elementem dobrej komedii w starym stylu (listy Helen są nieraz przezabawne, a angielski dystans Franka dodaje element swoistej groteski). Takich filmów nie robi się dziś za często...
Śmiało daje 9/10 jako że film jest wielokrotnego użytku, poprawiający humor.
Co to jest „FIUT”? FIUT to jest skrót moich zainteresowań „Film I Uwentualnie Telewizja”
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
バリバリ グシャグシャ バキバキ ゴクン
#Official James Francis Cameron and Christopher Johnathan James Nolan Hejter# :D
19-09-2010, 18:20





