Dorian Gray reż. Olivier Parker. W rolach głównych Ben Barnes jako Dorian Gray i Colin Firth w roli lorda Henry'ego Wootona.
Po obejrzeniu tego filmu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten film mnie w jakiś sposób rozczarował. Dam spokój Benowi Barnesowi i innym aktorom, bo to raczej nie jest ich wina, że film jest taki sobie. Chcę zwalić winę na reżysera za to, że nijak poprowadził aktorów i dał się zwieść aż nadto efektom specjalnym. Jestem zwolennikiem kręcenia scen w naturalnych i oryginalnych plenerach. Przecież takich doprawdy w starej, poczciwej Anglii nie brakuje. Dlaczego więc domalowano na siłę ten"mroczny gotyk", jeżeli jest on w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Komputerowe niebo i scena na cmentarzu nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. A mogły. Bo na Wyspach mnóstwo tego typu rzeczy. I można było na pewno wybierać i przebierać. Klimatu niesamowitości i tajemniczości więc nie ma za grosz. W ogóle to nie przekonuje mnie scena, kiedy Dorian Gray wypowiada życzenie o zachowaniu młodego wyglądu. Może dlatego, że nie wiem po prostu dlaczego chce on być wiecznie młody. Dlaczego chce tak koniecznie zachować swój pacholi wygląd. Rozumiem, reżyser skupił się na pokazaniu, do czego może doprowadzić spełnienie nieprzemyślanego życzenia. A zatem film jest ku przestrodze: cieszmy się tym, co mamy i nie dajmy się zwieźć iluzjom. Wszelakim iluzjom. Tym filmowym też.
Po obejrzeniu tego filmu nie mogę oprzeć się wrażeniu, że ten film mnie w jakiś sposób rozczarował. Dam spokój Benowi Barnesowi i innym aktorom, bo to raczej nie jest ich wina, że film jest taki sobie. Chcę zwalić winę na reżysera za to, że nijak poprowadził aktorów i dał się zwieść aż nadto efektom specjalnym. Jestem zwolennikiem kręcenia scen w naturalnych i oryginalnych plenerach. Przecież takich doprawdy w starej, poczciwej Anglii nie brakuje. Dlaczego więc domalowano na siłę ten"mroczny gotyk", jeżeli jest on w zasadzie na wyciągnięcie ręki. Komputerowe niebo i scena na cmentarzu nie zrobiły na mnie żadnego wrażenia. A mogły. Bo na Wyspach mnóstwo tego typu rzeczy. I można było na pewno wybierać i przebierać. Klimatu niesamowitości i tajemniczości więc nie ma za grosz. W ogóle to nie przekonuje mnie scena, kiedy Dorian Gray wypowiada życzenie o zachowaniu młodego wyglądu. Może dlatego, że nie wiem po prostu dlaczego chce on być wiecznie młody. Dlaczego chce tak koniecznie zachować swój pacholi wygląd. Rozumiem, reżyser skupił się na pokazaniu, do czego może doprowadzić spełnienie nieprzemyślanego życzenia. A zatem film jest ku przestrodze: cieszmy się tym, co mamy i nie dajmy się zwieźć iluzjom. Wszelakim iluzjom. Tym filmowym też.
14-10-2010, 14:11





