Zatopić pancernik Bismarck! (oryg. Sink the Bismarck) 1960 r. reż. Lewis Gilbert
Dopiero teraz obejrzałam ten klasyk kina wojennego i nie mogę ukryć rozczarowania, że nie ma w nim nawet malutkiej wzmianki o naszym ORP Piorun. Żal mi, bo oto w 15 lat po wojnie nie można było tego Pioruna nawet na mapie w formie modelu umieścić. Film z pewnością warto obejrzeć, chociażby ze względu na głównego bohatera kapitana Sheparda (Kenneth More) i kiełkującego się uczucia między nim a drugim oficerem Anne Davis (Dana Wynter). Bohaterowie ci nie są według mnie plastusiami na modłę amerykańską. On jest mężczyzną: ani wysokim, ani niskim. Po prostu mężczyzną, bez "hollywood smile" i innych tego typu bezsensownych rzeczy. Ona z kolei jest piękna, ale nienachalnie czy prostacko. Sceny pojedynków morskich zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jako że nie znam się na taktyce prowadzenia bitew morskich i jestem laikiem w tej materii. Jedynie mocno razi postać niemieckiego admirała dowodzącego Bismarckiem. Zbyt mocno moim zdaniem przerysowana, wręcz karykaturalna. A jego podniesiony głos, gdy mówi o wielkości Rzeszy Niemieckiej, ma chyba samego aktora odtwarzającego tę postać przekonać, niż mnie widza.
Dopiero teraz obejrzałam ten klasyk kina wojennego i nie mogę ukryć rozczarowania, że nie ma w nim nawet malutkiej wzmianki o naszym ORP Piorun. Żal mi, bo oto w 15 lat po wojnie nie można było tego Pioruna nawet na mapie w formie modelu umieścić. Film z pewnością warto obejrzeć, chociażby ze względu na głównego bohatera kapitana Sheparda (Kenneth More) i kiełkującego się uczucia między nim a drugim oficerem Anne Davis (Dana Wynter). Bohaterowie ci nie są według mnie plastusiami na modłę amerykańską. On jest mężczyzną: ani wysokim, ani niskim. Po prostu mężczyzną, bez "hollywood smile" i innych tego typu bezsensownych rzeczy. Ona z kolei jest piękna, ale nienachalnie czy prostacko. Sceny pojedynków morskich zrobiły na mnie ogromne wrażenie, jako że nie znam się na taktyce prowadzenia bitew morskich i jestem laikiem w tej materii. Jedynie mocno razi postać niemieckiego admirała dowodzącego Bismarckiem. Zbyt mocno moim zdaniem przerysowana, wręcz karykaturalna. A jego podniesiony głos, gdy mówi o wielkości Rzeszy Niemieckiej, ma chyba samego aktora odtwarzającego tę postać przekonać, niż mnie widza.
02-11-2010, 20:04





