Podchodziłem do tego filmu z pewną dozą nieufności i niechęci. Moje nastawienie wynikało z faktu, że słyszałem wiele opinii o tym, jaki ten film jest nudny, przedłużony, monotonny, nużący itd. Zabrałem się więc za "Odyseję Kosmiczną" z nastawieniem na "zaliczenie" klasyka i zapomnienie o nim parę minut po seansie.
Nic bardziej mylnego. Co prawda sam początek zawierający jedynie muzykę, której towarzyszy czarny ekran, wzbudził we mnie pewne obawy, jednak później przekonałem się, że każda minuta tego obrazu jest niezbędna.
Część odnosząca się do czasów prehistorycznych jest ciekawym wstępem do historii. Po parunastu minutach na ekranie pojawia się czarny monolit, który wprawia w zaciekawienie i zmusza do zadawania pytań. Później następuje świetne przejście do czasów przyszłości za pomocą sceny "zamiany" kości w satelitę.
Po chwili przenosimy się na pokład statku kosmicznego i przysłuchujemy się pierwszym(po bodajże 20 minutach) dialogom. W tej części filmu największą moją uwagę zwróciła scena przybycia astronautów na planetę. Coś wspaniałego!
Jeżeli chodzi o kolejną część "Odysei" to ta zasługuje na szczególną uwagę ze względu na genialny motyw z inteligentną maszyną. Scena wyłączania go jest jedną z lepszych w filmie.
A teraz najlepsze. Totalna psychodela i pokręcenie. Bohater odbywa dziwaczną podróż wyglądającą na nieco "ujaraną"
. Ta scena mogłaby być nieco krótsza, bo po paru minutach oglądanie tych jaskrawych kolorów powoduje zmęczenie. Ale zapomnijmy o tym, gdyż to co dzieje się później, rekompensuje nieco przedłużoną scenę podróży.
Wszystko co dzieje się w pokoju, od początku do końca, jest objawem geniuszu Kubricka.
Na uwagę zasługuje również świetna muzyka, która idealnie pasowała do powolnych, dłuuugich ujęć kosmosu, statków kosmicznych itp.
Cóż.. Ten film to ARCYDZIEŁO.
10/10
Nic bardziej mylnego. Co prawda sam początek zawierający jedynie muzykę, której towarzyszy czarny ekran, wzbudził we mnie pewne obawy, jednak później przekonałem się, że każda minuta tego obrazu jest niezbędna.
Część odnosząca się do czasów prehistorycznych jest ciekawym wstępem do historii. Po parunastu minutach na ekranie pojawia się czarny monolit, który wprawia w zaciekawienie i zmusza do zadawania pytań. Później następuje świetne przejście do czasów przyszłości za pomocą sceny "zamiany" kości w satelitę.
Po chwili przenosimy się na pokład statku kosmicznego i przysłuchujemy się pierwszym(po bodajże 20 minutach) dialogom. W tej części filmu największą moją uwagę zwróciła scena przybycia astronautów na planetę. Coś wspaniałego!
Jeżeli chodzi o kolejną część "Odysei" to ta zasługuje na szczególną uwagę ze względu na genialny motyw z inteligentną maszyną. Scena wyłączania go jest jedną z lepszych w filmie.
A teraz najlepsze. Totalna psychodela i pokręcenie. Bohater odbywa dziwaczną podróż wyglądającą na nieco "ujaraną"
. Ta scena mogłaby być nieco krótsza, bo po paru minutach oglądanie tych jaskrawych kolorów powoduje zmęczenie. Ale zapomnijmy o tym, gdyż to co dzieje się później, rekompensuje nieco przedłużoną scenę podróży. Wszystko co dzieje się w pokoju, od początku do końca, jest objawem geniuszu Kubricka.
Na uwagę zasługuje również świetna muzyka, która idealnie pasowała do powolnych, dłuuugich ujęć kosmosu, statków kosmicznych itp.
Cóż.. Ten film to ARCYDZIEŁO.
10/10
28-12-2007, 23:58





