Ja napiszę króciutko, bo w nocy o 3.00 z seansu wróciłem.
Film, niestety, nie dorównuje poprzednim częściom. Mamy natłok nóstwa motywów i wątków, które rozwijają się w dość szybkim tempie i trudno jest czasem połapać się po co to wszystko wprowadzono. Wielokrotnie też, mamy przerost formy nad treścią jak choćby SPOILER podczas konfrontacji floty pirackiej z flotą Becketta. Statki stoją i już. Potem z kolei jego statek rozstrzeliwują jak gdyby nigdy nic, a Beckett stoi zawieszony. Jego zastępcy też KONIEC SPOILERA. Muzyka w filmie? niestety nic wielkiego. Dwa nowe motywy od Zimmera, w tym główna piosenka. Mało jak na taki film.
SPOILER motyw rosnącej Kalipso też jakieś wydumany, wiele Jacków... jeszcze na początku było to w miarę, ale potem jak się w filmie pojawiały? ja tego nie kupiłem. Poza tym wprowadzenie Trybunału. Jedyna sensowna rzecz jaka się stała w tej osadzie (notabene niezwykle pomysłowej a kompletnie nie wykorzystanej...) to jatka między piratami. KONIEC SPOILERA
W filmie było znacznie za dużo intryg. Do tej pory knuł tylko Jack, teraz knują wszyscy przeciw wszystkim. Za dużo też było scen komicznych, piraci przyzwyczajali do tego, ale jednak natłok humorystycznych scen pogrążył znowu klimat.
Jedyna postać która się broni i która faktycznie jest w pełni piracka to kapitan Barbossa, zaś najfajniejsza faktycznie scena wedle mojej opinii to scena walki w wirze (choć i tu można by się czepiać, jak okręt miał prawo opuścić wir, przy zmiennym porywistym wietrze i bardzo szybkim prądzie).
Warto oczywiście było iść do kina, bo film jest wizualnie bardzo ładny, ale po scenach w Chinach (gdzie mamy powiew świeżości, czegoś nowego czego do tej pory nie było), mamy natłok czegoś, co odbiera urok piratom i sprawia że fabuła nie jest tak ciekawa jak choćby w dwójce, o jedynce nie wspominając.
Film, niestety, nie dorównuje poprzednim częściom. Mamy natłok nóstwa motywów i wątków, które rozwijają się w dość szybkim tempie i trudno jest czasem połapać się po co to wszystko wprowadzono. Wielokrotnie też, mamy przerost formy nad treścią jak choćby SPOILER podczas konfrontacji floty pirackiej z flotą Becketta. Statki stoją i już. Potem z kolei jego statek rozstrzeliwują jak gdyby nigdy nic, a Beckett stoi zawieszony. Jego zastępcy też KONIEC SPOILERA. Muzyka w filmie? niestety nic wielkiego. Dwa nowe motywy od Zimmera, w tym główna piosenka. Mało jak na taki film.
SPOILER motyw rosnącej Kalipso też jakieś wydumany, wiele Jacków... jeszcze na początku było to w miarę, ale potem jak się w filmie pojawiały? ja tego nie kupiłem. Poza tym wprowadzenie Trybunału. Jedyna sensowna rzecz jaka się stała w tej osadzie (notabene niezwykle pomysłowej a kompletnie nie wykorzystanej...) to jatka między piratami. KONIEC SPOILERA
W filmie było znacznie za dużo intryg. Do tej pory knuł tylko Jack, teraz knują wszyscy przeciw wszystkim. Za dużo też było scen komicznych, piraci przyzwyczajali do tego, ale jednak natłok humorystycznych scen pogrążył znowu klimat.
Jedyna postać która się broni i która faktycznie jest w pełni piracka to kapitan Barbossa, zaś najfajniejsza faktycznie scena wedle mojej opinii to scena walki w wirze (choć i tu można by się czepiać, jak okręt miał prawo opuścić wir, przy zmiennym porywistym wietrze i bardzo szybkim prądzie).
Warto oczywiście było iść do kina, bo film jest wizualnie bardzo ładny, ale po scenach w Chinach (gdzie mamy powiew świeżości, czegoś nowego czego do tej pory nie było), mamy natłok czegoś, co odbiera urok piratom i sprawia że fabuła nie jest tak ciekawa jak choćby w dwójce, o jedynce nie wspominając.
Si vis pacem, para bellum.
26-05-2007, 11:40






