Karnawał dusz (tytuł oryg. Carnival of souls) 1962 r.
Ten film, w moim przekonaniu, jest przykładem filmu, który mimo upływu czasu nie ma ochoty się zestarzeć. Oczywiście niektórzy powiedzą pewnie, że film ten w ogóle już nie straszy, a pewne jego elementy nawet wręcz śmieszą. A więc cóż to może być za horror! Ja jednak chciałabym zwrócić uwagę przede wszystkim na wspaniałą grę aktorską. Na emocje, które malują się na twarzy aktorki (scena w kościele przy organach czy w sklepie). Na jej lęk i niepokój, który jest tak niesłychanie odczuwalny.
I tak to chyba właśnie jest: jak coś jest dobre, to jest dobre i już. I nie ważne czy ma to 100 lat, czy 50. Tak samo będzie wzruszać, straszyć, bawić. I odwrotnie: jeśli coś jest gniotem, to gniotem pozostanie. Bo nikt z żółwia biegacza nie zrobi, choćby nie wiem jak bardzo się starał.
Film zaczyna się sceną wypadku na moście. Wszyscy giną z wyjątkiem pewnej kobiety. Ocalała próbuje uporządkować jakoś swoje życie. Przenosi się do miasta i podejmuje pracę organistki w kościele. Równocześnie zaczynają prześladować ją pewne wizje...
Moja ocena 7/10
Ten film, w moim przekonaniu, jest przykładem filmu, który mimo upływu czasu nie ma ochoty się zestarzeć. Oczywiście niektórzy powiedzą pewnie, że film ten w ogóle już nie straszy, a pewne jego elementy nawet wręcz śmieszą. A więc cóż to może być za horror! Ja jednak chciałabym zwrócić uwagę przede wszystkim na wspaniałą grę aktorską. Na emocje, które malują się na twarzy aktorki (scena w kościele przy organach czy w sklepie). Na jej lęk i niepokój, który jest tak niesłychanie odczuwalny.
I tak to chyba właśnie jest: jak coś jest dobre, to jest dobre i już. I nie ważne czy ma to 100 lat, czy 50. Tak samo będzie wzruszać, straszyć, bawić. I odwrotnie: jeśli coś jest gniotem, to gniotem pozostanie. Bo nikt z żółwia biegacza nie zrobi, choćby nie wiem jak bardzo się starał.
Film zaczyna się sceną wypadku na moście. Wszyscy giną z wyjątkiem pewnej kobiety. Ocalała próbuje uporządkować jakoś swoje życie. Przenosi się do miasta i podejmuje pracę organistki w kościele. Równocześnie zaczynają prześladować ją pewne wizje...
Moja ocena 7/10
25-11-2010, 22:07





