Brother's war reż. Jerry Buteyn, czyli film dla nikogo, a już na pewno nie dla historyków
Trzema słowami: gniot, niewypał, kuriozum. Mój profesor od historii powszechnej (II wojna światowa) mówił, że on nie może oglądać filmów amerykańskich, bo nie jest po prostu w stanie. Ja je oglądam, bo nic to przecież nie zmieni. One są i będą. Ponadto to są filmy fabularne a nie dokumentalne, a wiec błędów i wypaczeń do końca się nie wyeliminuje. Natomiast po obejrzeniu tego filmu chyba pójdę śladami mojego profesora. Nie mogę się pozbierać wewnętrznie i zewnętrznie. Nie wiem, jak coś "takiego" można było zrobić :shock: :shock: :shock: . Gra aktorska daje wiele do życzenia, ale fabuła po prostu rozmontowuje człowieka. Przyznaję 1 punkt za to, że w całym tym dziadostwie jest mowa o Polsce i poświęceniu jej na ołtarzu historii 1/10
Trzema słowami: gniot, niewypał, kuriozum. Mój profesor od historii powszechnej (II wojna światowa) mówił, że on nie może oglądać filmów amerykańskich, bo nie jest po prostu w stanie. Ja je oglądam, bo nic to przecież nie zmieni. One są i będą. Ponadto to są filmy fabularne a nie dokumentalne, a wiec błędów i wypaczeń do końca się nie wyeliminuje. Natomiast po obejrzeniu tego filmu chyba pójdę śladami mojego profesora. Nie mogę się pozbierać wewnętrznie i zewnętrznie. Nie wiem, jak coś "takiego" można było zrobić :shock: :shock: :shock: . Gra aktorska daje wiele do życzenia, ale fabuła po prostu rozmontowuje człowieka. Przyznaję 1 punkt za to, że w całym tym dziadostwie jest mowa o Polsce i poświęceniu jej na ołtarzu historii 1/10
20-12-2010, 19:36





