desjudi napisał(a):ale nie komentowało się tego, że to Jackson, ale że zdecydowano się zrobić wielkobudżetową ekranizację kultowej powieści, którą sam Tolkien uważał za niemożliwą do przełożenia na taśmę filmową.To, co uważał Tolkien na temat ewentualnego filmu wypada uwzględniać wyłącznie przez szacunek dla samego JRRa. Bo tak naprawdę na poważnie brać tego nie można, gdyż odnosiło się to do stanu kinematografii z początku lat siedemdziesiątych i wcześniej (Tolkien zmarł w 1973). Myślisz, że na początku XXI wieku jego stanowisko w tej sprawie byłoby takie samo?
desjudi napisał(a):poza tym dla mnie Jackson przed LOTRem był odpowiedzialny za 2 świetne i oryginalne filmy - Martwicę mózgu i Niebiańskie istotyCo do "Istot" się ustosunkowałem (albo raczej antystosunkowałem) wcześniej, ale Des - jeśli "Martwica" jest filmem świetnym, to wybacz, ale "Evil Dead" w moim odczuciu jawi się przy niej jako arcydzieło.
Wybaczcie, ale widzę tutaj potworne zaślepienie! Ja naprawdę mam w duszy Raimiego, ale Jackson przed nakręceniem LOTR wcale nie był nikim znanym / wielkim / jedynym stworzonym do nakręcenia Sześcioksiągu Tolkiena. Zjednał sobie fanów? Bo co? Bo powiedział, że przeczytał książkę 10 razy i mu się podobała? Że jest nią zafascynowany? Że ma wizję stworzenia dzieła? Tak to wyglądało? Mówił to, co fani chcą usłyszeć? A może fani badali go na wariografie? Ja pier... ja mogę taką gadkę na poczekaniu walnąć i też sobie zjednam fanów. A jak mógł sobie nie zjednać, skoro się za to w ogóle zabrał i miał fundusze na ogromną produkcję? Musiał sobie zjednać. Pytaniem było tylko czy sprosta.
24-11-2006, 14:19






