Wtrącę się do tej głupiej polemiki o paliwie, bo obydwie strony wymieniają cały czas te same argumenty.
@Gwahlur
Stary, na jakiej podstawie tworzysz jakiekolwiek analogie pomiędzy paliwem obcej cywilizacji, a naszym, czyli benzyną? Nie widzisz, że nie ma to żadnego sensu? Tak samo jak nie miałoby sensu porównywanie naszych i ich baterii czy rodzajów napędu.
Nie czepiasz się przecież tego, że gigantyczny statek lewituje sobie od 20 lat nad ziemią i grawitacja nic mu nie robi, nie? Dlaczego? Bo zakładasz, że jego napęd nie opiera się na odrzucie, tylko na czymś dalece bardziej zaawansowanym, np. na emisji anty-grawitonów. Jeśli więc przyjmujemy takie założenie, to musimy też przyjąć, że omawiana cywilizacja w małym palcu ma np. inżynierię kwantową, zgadzasz się do tego momentu?
To teraz uważaj, rozważamy następującą teorię: paliwo krewetek to nie jest jakaś ciecz wybuchowa (bo tym właśnie jest nasze paliwo, niczym więcej - swoją drogą, strasznie to prymitywne), tylko opracowane na poziomie molekularnym bio-nano.
Zanim zaczniesz pisać, że za daleko posunąłem się w domysłach, weź pod uwagę, czym w istocie jest ropa naftowa (skoro tak się upierasz przy analogiach z naszym paliwem). Otóż według najbardziej popularnej teorii (teoria organiczna pochodzenia ropy), ropa naftowała powstaje poprzez przeobrażenie substancji organicznych w tzw. bituminy, a przeobrażenie to jest niejako ubocznym skutkiem działalności bakterii (do tego dochodzą jeszcze takie czynniki jak temperatura i ciśnienie). Obecnie na całym świecie trwają intensywne prace nad dokładnym zrozumieniem tego procesu, ponieważ to pozwoliłoby go przyśpieszyć (wielokrotnie). Moglibyśmy bowiem sami stworzyć bakterie, których jedynym celem istnienia byłoby przetwarzanie szczątków organicznych w ropę, w kontrolowanych warunkach. Technologie syntezowania łańcuchów DNA są już bardzo rozwinięte, a wiek XXI będzie prawdopodobnie tym dla biotechnologii i genetyki, czym wiek XX był dla elektroniki.
Wracając do Dystryktu i ukazanej tam technologii. Przyjmijmy, że dla krewetek biotechnologia jest dziecinną igraszką, a łańcuchy genetyczne tworzą ichnie dzieci od pierwszych lat szkolnych. Przyjmijmy dalej, że używa się tej technologii tak powszechnie, jak u nas plastiku. Przypominam tutaj, dlaczego w filmie nie mogliśmy używać ich broni (nie działała w naszych rękach). Przyjmując to, mogę sobie spokojnie wyobrazić, że ichnie paliwo to nie tyle paliwo (w naszym rozumieniu), co nanotechnologia, komunikująca się w jakiś sposób ze statkiem czy bronią i nie tyle jest ona źródłem napędu, co po prostu nie da się bez niej niczego odpalić, tak jak nie da się odpalić programu komputerowego bez kluczowej części kodu. Nie zdziwiłbym się, gdyby ich "paliwo" miało własny kod genetyczny (no bo w sumie, czemu nie?).
Przyjmując to wszystko (a przyznasz, że w filmie nie tylko nie padło nic, co uniemożliwiłoby takie założenie, co wręcz kilka rzeczy je potwierdza, jak np. casus obcej broni), możemy sobie wyobrazić, że kontakt człowieka z takim zaawansowanym bio-nano może powodować (bo znowu - czemu nie?) zmiany w jego kodzie genetycznym. Innymi słowy - owo "paliwo" mogło przekonfigurować DNA głównego bohatera "na lepsze". Może "z punktu widzenia" nanotechnologii w paliwie nasze DNA było "popsute" i, co zupełnie zrozumiałe, trzeba było je "naprawić". Daje radę takie wyjaśnienie? IMO daje.
Tak czy inaczej, ta kwestia nie jest dziurą logiczną w scenariuszu, w przeciwieństwie do kilku innych "kwiatków" w tym filmie.
@Gwahlur
Stary, na jakiej podstawie tworzysz jakiekolwiek analogie pomiędzy paliwem obcej cywilizacji, a naszym, czyli benzyną? Nie widzisz, że nie ma to żadnego sensu? Tak samo jak nie miałoby sensu porównywanie naszych i ich baterii czy rodzajów napędu.
Nie czepiasz się przecież tego, że gigantyczny statek lewituje sobie od 20 lat nad ziemią i grawitacja nic mu nie robi, nie? Dlaczego? Bo zakładasz, że jego napęd nie opiera się na odrzucie, tylko na czymś dalece bardziej zaawansowanym, np. na emisji anty-grawitonów. Jeśli więc przyjmujemy takie założenie, to musimy też przyjąć, że omawiana cywilizacja w małym palcu ma np. inżynierię kwantową, zgadzasz się do tego momentu?
To teraz uważaj, rozważamy następującą teorię: paliwo krewetek to nie jest jakaś ciecz wybuchowa (bo tym właśnie jest nasze paliwo, niczym więcej - swoją drogą, strasznie to prymitywne), tylko opracowane na poziomie molekularnym bio-nano.
Zanim zaczniesz pisać, że za daleko posunąłem się w domysłach, weź pod uwagę, czym w istocie jest ropa naftowa (skoro tak się upierasz przy analogiach z naszym paliwem). Otóż według najbardziej popularnej teorii (teoria organiczna pochodzenia ropy), ropa naftowała powstaje poprzez przeobrażenie substancji organicznych w tzw. bituminy, a przeobrażenie to jest niejako ubocznym skutkiem działalności bakterii (do tego dochodzą jeszcze takie czynniki jak temperatura i ciśnienie). Obecnie na całym świecie trwają intensywne prace nad dokładnym zrozumieniem tego procesu, ponieważ to pozwoliłoby go przyśpieszyć (wielokrotnie). Moglibyśmy bowiem sami stworzyć bakterie, których jedynym celem istnienia byłoby przetwarzanie szczątków organicznych w ropę, w kontrolowanych warunkach. Technologie syntezowania łańcuchów DNA są już bardzo rozwinięte, a wiek XXI będzie prawdopodobnie tym dla biotechnologii i genetyki, czym wiek XX był dla elektroniki.
Wracając do Dystryktu i ukazanej tam technologii. Przyjmijmy, że dla krewetek biotechnologia jest dziecinną igraszką, a łańcuchy genetyczne tworzą ichnie dzieci od pierwszych lat szkolnych. Przyjmijmy dalej, że używa się tej technologii tak powszechnie, jak u nas plastiku. Przypominam tutaj, dlaczego w filmie nie mogliśmy używać ich broni (nie działała w naszych rękach). Przyjmując to, mogę sobie spokojnie wyobrazić, że ichnie paliwo to nie tyle paliwo (w naszym rozumieniu), co nanotechnologia, komunikująca się w jakiś sposób ze statkiem czy bronią i nie tyle jest ona źródłem napędu, co po prostu nie da się bez niej niczego odpalić, tak jak nie da się odpalić programu komputerowego bez kluczowej części kodu. Nie zdziwiłbym się, gdyby ich "paliwo" miało własny kod genetyczny (no bo w sumie, czemu nie?).
Przyjmując to wszystko (a przyznasz, że w filmie nie tylko nie padło nic, co uniemożliwiłoby takie założenie, co wręcz kilka rzeczy je potwierdza, jak np. casus obcej broni), możemy sobie wyobrazić, że kontakt człowieka z takim zaawansowanym bio-nano może powodować (bo znowu - czemu nie?) zmiany w jego kodzie genetycznym. Innymi słowy - owo "paliwo" mogło przekonfigurować DNA głównego bohatera "na lepsze". Może "z punktu widzenia" nanotechnologii w paliwie nasze DNA było "popsute" i, co zupełnie zrozumiałe, trzeba było je "naprawić". Daje radę takie wyjaśnienie? IMO daje.
Tak czy inaczej, ta kwestia nie jest dziurą logiczną w scenariuszu, w przeciwieństwie do kilku innych "kwiatków" w tym filmie.
11-01-2011, 22:39





