Faster - najpierw obejrzałem zwiastun i pomyślałem "wow, chyba pierwszy film z Rockiem, który będzie zajebisty". Bo co może nie być zajebistego w historii typka, który wychodzi z więzienia po 10 latach i jedynie co mu w głowie to vendetta na mordercach brata? Niestety, reżyser stwierdził, że kolejny zrobiony od linijki film z motywem zemsty nie przejdzie, więc go...skomiksował. Pierwsze minuty już mnie ostrzegły, Rock wychodzi z celi i nagle pauza i napis "Driver" (jak w Bękartach Wojny:)), opuszcza mury więzienia i zaczyna biec...biegnie biegnie biegnie, ale po co i jak długo? Nie wiemy. Okazuje się, że przebiegł ileś tam kilometrów po to, aby dorwać na złomowisku Chevell'a z 1972 roku. Ok cool, tylko czemu to pokazano w tak denny sposób? Dalej - Rocka ściga jakiś wynajęty hitman. Hitman to w ogóle zabawna postać, bo w dzieciństwie był niepełnosprawny, a teraz bije mistrzów jogi na głowę, no i ma fajną laskę, duży apartament i Ferrari. I się uśmiecha co 5 sekund. W wolnym czasie strzela do butelek po alkoholu z 50 metrów popisując się swoją precyzją. No i kiedy ma Rocka trafić z 20 metrów to tego nie robi i chybia jak amator... Kurwa, ten film jest BEZNADZIEJNIE głupi i przekombinowany, za bardzo cool. Co mi po fajnej obsadzie (Thornton, Gugino) skoro wygląda ona jak po powrocie z nocnej zmiany w kamieniołomach. Do tego znowu cholerny twist, którego można domyślić się w połowie seansu.
Na plis - kilka dobrych, klimaciarskich ujęć oraz była dziewczyna bohatera krzycząca do niego "Mam nadzieję, że ich wszystkich zabijesz" :)
3/10
Na plis - kilka dobrych, klimaciarskich ujęć oraz była dziewczyna bohatera krzycząca do niego "Mam nadzieję, że ich wszystkich zabijesz" :)
3/10
Oświadczenie: The Wire jest najlepszym serialem jaki widziałem. Six Feet Under jest na drugim miejscu.
18-02-2011, 15:22





