Z Archiwum X: Pokonać Przyszłość
Film przeznaczony do kin w istocie powinien pozostać na DVD, ale czegóż się nie robi dla pieniędzy? Pokonać przyszłość nie jest zły jako stand-alone, doskonale oddaje klimat serialu, ma zdecydowanie lepsze efekty specjane (Woodruff i Gillis odwalili kawał świetnej roboty) oraz CGI na dużo wyższym poziomie niż te serialowe, ale Carter nie potrafił zrobić filmu składnego i trzymającego w napięciu. Mimo, że niektóre wątki są rozciągnięte na potrzeby 120 minut, inne po prostu zostały nie opowiedziane i przemilczane â a to w połączeniu z kilkoma niezręcznościami fabularnymi, sprawia wrażenie wielkiego chaosu. Fabuła typowo X-owa, czyli zielone ludki: wprowadzenie ukazuje Texas sprzed 36tys. lat, i widać obcy organizm opanowujący ciało prehistorycznego człowieka. Następnie o ufokach jest mniej, a pojawia się wirus, potem okazuje się, że wirus jest hodowany za zgodą ludzi, a do tego dochodzi, iż ufoki celowo oszukuja ludzi... ogólnie jest to zagmatwane, chaotycznie przedstawione i źle wyważone. Zdecydowanie lepiej od fabuły prezentuje się Duchovny (lepiej niż w serialu imho) oraz cudowna Anderson. Ciężko mnie marudzić na X files, bo cholernie je lubię, i tylko przez sentyment do serii oraz za kilka świetnych efektów daję...
7/10
A mogło, oj mogło być lepiej w rękach zdolnego reżysera. Scenariuszowo, ten film powinien nosić tytuł: Refugee of Circumastances :)
Archiwum X: Chcę wierzyć
Spotkanie ekipy po latach: czyli o tym, jak pomysłu zabrakło. Rozumie, że Carter chciał uniknąć dublowania â jakby nie było â zużytych w odcinkach tematów, ale pójście w stronę wiary, i zrobienie z głównego wątku sprawy tak lichej dla Akt X, wyszło mizernie. O Bogu i wierze jest tam tyle, że aż obawiałem się wyjęcia z odtwarzacza krzyża zamiast płyty CD. Pomysł z eksperymentem świetny, tyle tylko, iż powinien był być wpakowany w zupełnie inna historię. Gillian się postarzała, w długich włosach i do tego chuda, wygląda mizernie, a cały film to strata czasu. Za bardzo odbiega od ścieżki X Files, a na domiar złego, Carter na siłę chciał dołożyć w scenariusz nawiązania, które zwyczajnie nie pasują. Z drugiej strony, gdyby podmienić aktorów i zmienić tytuł oraz dać scenariusz w ręce wprawnego reżysera, mogłoby coś z tego wyjść.
2/10
(1 za okładkę, 1 za pomysł z przeszczepami)
Film przeznaczony do kin w istocie powinien pozostać na DVD, ale czegóż się nie robi dla pieniędzy? Pokonać przyszłość nie jest zły jako stand-alone, doskonale oddaje klimat serialu, ma zdecydowanie lepsze efekty specjane (Woodruff i Gillis odwalili kawał świetnej roboty) oraz CGI na dużo wyższym poziomie niż te serialowe, ale Carter nie potrafił zrobić filmu składnego i trzymającego w napięciu. Mimo, że niektóre wątki są rozciągnięte na potrzeby 120 minut, inne po prostu zostały nie opowiedziane i przemilczane â a to w połączeniu z kilkoma niezręcznościami fabularnymi, sprawia wrażenie wielkiego chaosu. Fabuła typowo X-owa, czyli zielone ludki: wprowadzenie ukazuje Texas sprzed 36tys. lat, i widać obcy organizm opanowujący ciało prehistorycznego człowieka. Następnie o ufokach jest mniej, a pojawia się wirus, potem okazuje się, że wirus jest hodowany za zgodą ludzi, a do tego dochodzi, iż ufoki celowo oszukuja ludzi... ogólnie jest to zagmatwane, chaotycznie przedstawione i źle wyważone. Zdecydowanie lepiej od fabuły prezentuje się Duchovny (lepiej niż w serialu imho) oraz cudowna Anderson. Ciężko mnie marudzić na X files, bo cholernie je lubię, i tylko przez sentyment do serii oraz za kilka świetnych efektów daję...
7/10
A mogło, oj mogło być lepiej w rękach zdolnego reżysera. Scenariuszowo, ten film powinien nosić tytuł: Refugee of Circumastances :)
Archiwum X: Chcę wierzyć
Spotkanie ekipy po latach: czyli o tym, jak pomysłu zabrakło. Rozumie, że Carter chciał uniknąć dublowania â jakby nie było â zużytych w odcinkach tematów, ale pójście w stronę wiary, i zrobienie z głównego wątku sprawy tak lichej dla Akt X, wyszło mizernie. O Bogu i wierze jest tam tyle, że aż obawiałem się wyjęcia z odtwarzacza krzyża zamiast płyty CD. Pomysł z eksperymentem świetny, tyle tylko, iż powinien był być wpakowany w zupełnie inna historię. Gillian się postarzała, w długich włosach i do tego chuda, wygląda mizernie, a cały film to strata czasu. Za bardzo odbiega od ścieżki X Files, a na domiar złego, Carter na siłę chciał dołożyć w scenariusz nawiązania, które zwyczajnie nie pasują. Z drugiej strony, gdyby podmienić aktorów i zmienić tytuł oraz dać scenariusz w ręce wprawnego reżysera, mogłoby coś z tego wyjść.
2/10
(1 za okładkę, 1 za pomysł z przeszczepami)
loading podpis...
26-02-2011, 15:31





