Solstrom (Burza z krańców ziemi), 2007 reż. Leif Lindblom, czyli nie tylko Bergman
Kino skandynawskie trzeba czuć. Surowość, ogromne przestrzenie, powolne, niespieszne tempo akcji. Język, który nie każdemu mile dźwięczy w uszach. Dla mnie w tym wszystkim jest poezja i wykwintny smak. Może wywołany tylko ową egzotyką państw z północy? Muszę przyznać, że nie doceniałam Izabelli Scorupki. Nie podobała mi się za bardzo we wcześniejszych produkcjach. Myślę, że w kinie szwedzkim jakoś się odnalazła. Bynajmniej na to wygląda. Jeśli chciałabym widzieć Scorupco, to tylko w takich filmach jak Solstrom.
Rzecz dzieje się w miasteczku Kiruna na północy Szwecji. Zostaje zamordowany przywódca religijny Viktor. Główna bohaterka Rebecka Martinsson przyjeżdża do swojej siostry Sanny, by jej pomóc wyjaśnić tą zagadkową śmierć... Ciężar filmu spoczął nie tylko na pięknej scenerii, którą dostarczył surowy klimat Laponii, ale przede wszystkim na aktorce Izabelli Scorupco. W zasadzie to ona nadała odpowiedni rytm filmowi. Wiarygodna, prawdziwa, naturalna, pewna siebie i świadoma siebie. Wie po co przyszła i co robi w tym filmie. Oto Scorupco jakiej nie znamy. Żadna tam malowana lala rzucająca bezsensownie warkoczami. Kobieta z krwi i kości. Aktorka.
Moja ocena 8/10
Kino skandynawskie trzeba czuć. Surowość, ogromne przestrzenie, powolne, niespieszne tempo akcji. Język, który nie każdemu mile dźwięczy w uszach. Dla mnie w tym wszystkim jest poezja i wykwintny smak. Może wywołany tylko ową egzotyką państw z północy? Muszę przyznać, że nie doceniałam Izabelli Scorupki. Nie podobała mi się za bardzo we wcześniejszych produkcjach. Myślę, że w kinie szwedzkim jakoś się odnalazła. Bynajmniej na to wygląda. Jeśli chciałabym widzieć Scorupco, to tylko w takich filmach jak Solstrom.
Rzecz dzieje się w miasteczku Kiruna na północy Szwecji. Zostaje zamordowany przywódca religijny Viktor. Główna bohaterka Rebecka Martinsson przyjeżdża do swojej siostry Sanny, by jej pomóc wyjaśnić tą zagadkową śmierć... Ciężar filmu spoczął nie tylko na pięknej scenerii, którą dostarczył surowy klimat Laponii, ale przede wszystkim na aktorce Izabelli Scorupco. W zasadzie to ona nadała odpowiedni rytm filmowi. Wiarygodna, prawdziwa, naturalna, pewna siebie i świadoma siebie. Wie po co przyszła i co robi w tym filmie. Oto Scorupco jakiej nie znamy. Żadna tam malowana lala rzucająca bezsensownie warkoczami. Kobieta z krwi i kości. Aktorka.
Moja ocena 8/10
17-03-2011, 17:38





