Obejrzałem wczoraj Sex Story. Lekka komedia kręcąca się wokół seksu, miłości i związków. Dobroduszny i sympatyczny, grający jak zawsze dwiema minami A. Kutcher po przypadkowym seksie z błyszczącą aktorsko w tym filmie N. Portman postanawiają stworzyć luźny związek oparty na seksie. Dalej to już typowo romantyczno-dramatyczno-komediowe elementy z przewidywalnym zakończeniem, bo jak to mówi przechodzień: przyjaciele od seksu - to się nie może udać. Nie ma w tym filmie nic odkrywczego ale też odpychającego. Bohaterzy są trochę jednowymiarowi ale sympatyczni. Z resztą ta kombinacja nieźle oddaje klimat filmu - jednowymiarowy ale sympatyczny. Na plus wypadło dla mnie odwrócenie typowych ról w tego typu filmach i ostatni dialog między bohaterami, w którym obyło się bez kalkowanej w co drugim tego typu filmie sztampy! Niektóre z założenia śmieszne sceny wypaliły, niektóre nie ale nie ma żenady i klozetowego humoru. Film się nie dłuży (może ciut na początku) no i miałem wrażenie że czasami montaż i praca kamery były nierówne.
Film polecam przede wszystkim fanom N. Portman i amerykańskich niezobowiązujących komedii 'łóżkowo-miłosnych'. W bonusie dostaniemy 2-sekundowe pół gołego tyłka N. Portman, jej dziwny chód na szpilach, oryginalną walentynkę i okresową muzyczną składankę dla kobiet, która pozamiatała całą salę kinową :)
Film polecam przede wszystkim fanom N. Portman i amerykańskich niezobowiązujących komedii 'łóżkowo-miłosnych'. W bonusie dostaniemy 2-sekundowe pół gołego tyłka N. Portman, jej dziwny chód na szpilach, oryginalną walentynkę i okresową muzyczną składankę dla kobiet, która pozamiatała całą salę kinową :)
31-03-2011, 12:01






