Najbardziej wykastrowany to jest "Zakon Feniksa". Niby można zrozumieć, gdyż książka to ponad 1000 stron, ale jestem świadom, że dla osób nie znających książki film może się w paru miejscach zdawać niezrozumiały, podobnie zresztą jak "Książe Półkrwi" w którym akurat twórcy w przeciwieństwie do książki zamiast skupić się na przeszłości Voldemorta, czy też samy Księciu woleli zająć się rozterkami miłosnymi głównych bohaterów.
06-04-2011, 13:35





