Najlepszy film Weira, najlepsza rola Carreya. Doskonała muzyka, zdjęcia, SCENARIUSZ (wstęp, rozwinięcie, zakończenie) - geniusz. Moment zahaczenia o "koniec świata" - czysta magia filmowa. Na bank jeden z najlepszych filmów lat 90. Prawdopodobnie nawet pierwsza piątka. Nie docenić po prostu nie sposób.
31-05-2011, 21:28 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-05-2011, 21:29 przez desjudi.)





