(02-06-2011, 07:28)Mierzwiak napisał(a): Na jakiej podstawie to stwierdzasz? Widziałeś grę Rapace? Widziałeś. Widziałeś grę Mary? Nie, więc skąd ten wniosek? Z kart tarota, kryształowej kuli czy może kształtu grzyba pod wanną?Na dość standardowej i wynikającej z najzwyklejszego w świecie uprzedzenia. Przykład jest taki: weź Franka Serpico. Al Pacino dla mnie na zawsze pozostanie Frankiem Serpico, niezależnie od tego, jak wygląda "oryginał" i od ewentualnych rimejków. Nieważne, jak doskonały aktor zagra Franka, i tak będzie WERSJĄ. Nie przymierzając do arcydzieła Lumeta i genialnego Pacino, Noomi Rapace to Lisbeth as himself - dokładnie taka, jaką być powinna. Mental dał fotę, na której jest wszystko, o co mi biega. Ponadto, rola Rapace jest bezbłędna, jest nawet lepsza niż szwedzki film i dlatego wcale mnie nie dziwi, że Fincher z nią gadał. Błagałbym ją sam na jego miejscu i wcale nie musiałaby niczego powielać. Znając Davida, podejrzewam, że jest w stanie nakręcić fenomenalny dramat kryminalny po raz kolejny. Mając do dyspozycji Rapace, bagaż doświadczeń i silne postanowienie nie-rimejkowania-oryginału, byłby w stanie stworzyć prawdziwą bombę atomową, niezależnie od książek Stiega Larssona i całej reszty malkontentów.
Wracając do Mare. Jak napisałem - czy tego chce czy nie, będzie WERSJĄ Rapace, wariacją na jej temat. Poza tym, Mierzwiak, gdzie ja oceniałem aktorstwo Mare?? Toż cały czas wierzę, że da radę, a ja odnotuje kolejny film do wielokrotnego, intensywnego oglądania. Tyle.
Kiedy rozum śpi, budzą się eksperci.
02-06-2011, 16:55 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02-06-2011, 17:41 przez Tomkiewicz.)





