Skończyłem wczoraj (a właściwie dzisiaj w nocy) Battlefield: Bad Company 2 i... no, można powiedzieć, że jestem połowicznie zadowolony, bo chociaż gierka przypadła mi do gustu bardziej niż Modern Warfare to i tak "niedaleko padło jabłko od jabłoni" i ostatecznie okazało się, że jest to mniej więcej ten sam poziom rozrywki. Z tym zastrzeżeniem, że z bohaterami BC2 zżyłem się jakby bardziej i grę skończyłem z jakimś takim lekkim żalem, że to już... a nie ze zwyczajowym "Ufff, dobra, co następne?...".
Nie wiem, czy można takie gry krytykować za przegięte motywy w misjach, ale - pominąwszy użycie broni solarnej - to tutaj na pęczki przeszarżowanych zagrań, bardziej pasujących do filmów / gier bondowskich niż do - no, dobra, wiem że w tym przypadku marzenie ściętej głowy - symulacji wojennej. Walka na pokładzie lecącego samolotu, strzelanie po ścianach i rzucanie wewnątrz niego granatami to jednak trochę za wiele, nawet na moje naiwne, dziecinne wręcz podejście do scenariuszy gier.
Wszedłem sobie potem w tryb multiplayer, myśląc, że mając jako takie experience w singlu, chociaż na lamera literalnego nie wyjdę. Myślałem, przy takich środkach, jakie daje gra (jeżdżenie pojazdami, latanie tym-czym-się-da-tam-latać, itp.) będzie fajna symulacja pola bitwy. Jeden serwer, drugi, trzeci. Jedna gra, druga, trzecia i stwierdzam, że nic się nie zmieniło od czasu, kiedy kilka lat temu grałem w kafejce internetowej w Unreala - nie wiadomo skąd strzelają, nie wiadomo kto swój, zero koordynacji działań (a aż się prosi, kiedy można np. w czołgu obsadzić całą załogę, od sterowania po działka karabinów), wszyscy latają w koło, niejako bez celu z nadzieją na trafienie kogoś, kto się nawinie, latając w koło... Pole gry mi się podoba, zwłaszcza w dodatku Vietnam rozgrywka sieciowa może - z odpowiednimi ludźmi - mieć fajny klimat (ta muzyczka w tle, ci Wietnamczycy szczekający po ichniemu z krzaków :) ).
Może, jak się ma swoich znajomych, zgrane drużyny, etc. wygląda to lepiej. W sumie żałuję trochę, że nie poczekałem na kumpla, który miał mnie "wprowadzić" w te arkana i który od dwóch tygodni wkurwia się, że nie gram online, bo mam głupią zasadę przechodzenia singla przed sięganiem po multi. Dzisiaj zobaczę, co on mi pokaże, na jakie gry, czy tam serwery mnie sprowadzi, może będzie lepiej.
A teraz pora sprawdzić Duke, jak mawia mój jeden znajomy "zobaczymy, co to je warte" :)
EDIT: Po godzinie z haczykiem grania w nowego Duke mogę stwierdzić, że póki co mi się podoba. Nie jestem fanem takich odjechanych FPP, ale w pierwszego Duke się swego czasu trochę grało i ten klimacik czuć w nowej produkcji. Z początku zastanawiałem się na tym wszystkimi humorystycznymi elementami, typu załatwienie potrzeby w kiblu, czy walnięcie sobie piwka, inne takie tam... Zastanawiałem się, że - ok - fajnie, śmiesznie, ale tylko jako jednorazowy żart, a tu się okazuje, że sobie można dzięki temu ego podbudować, a dla Duke'a, jak wiadomo, ego jest cenniejsze niż życie ;) Gra się fajnie i przyjemnie. Chciałem tylko sprawdzić, czy gra będzie u mnie dobrze chodziła, a już po kilku chwilach zaczął się objawiać syndrom "jeszcze jednego chceckpointa".
Nie wiem, czy można takie gry krytykować za przegięte motywy w misjach, ale - pominąwszy użycie broni solarnej - to tutaj na pęczki przeszarżowanych zagrań, bardziej pasujących do filmów / gier bondowskich niż do - no, dobra, wiem że w tym przypadku marzenie ściętej głowy - symulacji wojennej. Walka na pokładzie lecącego samolotu, strzelanie po ścianach i rzucanie wewnątrz niego granatami to jednak trochę za wiele, nawet na moje naiwne, dziecinne wręcz podejście do scenariuszy gier.
Wszedłem sobie potem w tryb multiplayer, myśląc, że mając jako takie experience w singlu, chociaż na lamera literalnego nie wyjdę. Myślałem, przy takich środkach, jakie daje gra (jeżdżenie pojazdami, latanie tym-czym-się-da-tam-latać, itp.) będzie fajna symulacja pola bitwy. Jeden serwer, drugi, trzeci. Jedna gra, druga, trzecia i stwierdzam, że nic się nie zmieniło od czasu, kiedy kilka lat temu grałem w kafejce internetowej w Unreala - nie wiadomo skąd strzelają, nie wiadomo kto swój, zero koordynacji działań (a aż się prosi, kiedy można np. w czołgu obsadzić całą załogę, od sterowania po działka karabinów), wszyscy latają w koło, niejako bez celu z nadzieją na trafienie kogoś, kto się nawinie, latając w koło... Pole gry mi się podoba, zwłaszcza w dodatku Vietnam rozgrywka sieciowa może - z odpowiednimi ludźmi - mieć fajny klimat (ta muzyczka w tle, ci Wietnamczycy szczekający po ichniemu z krzaków :) ).
Może, jak się ma swoich znajomych, zgrane drużyny, etc. wygląda to lepiej. W sumie żałuję trochę, że nie poczekałem na kumpla, który miał mnie "wprowadzić" w te arkana i który od dwóch tygodni wkurwia się, że nie gram online, bo mam głupią zasadę przechodzenia singla przed sięganiem po multi. Dzisiaj zobaczę, co on mi pokaże, na jakie gry, czy tam serwery mnie sprowadzi, może będzie lepiej.
A teraz pora sprawdzić Duke, jak mawia mój jeden znajomy "zobaczymy, co to je warte" :)
EDIT: Po godzinie z haczykiem grania w nowego Duke mogę stwierdzić, że póki co mi się podoba. Nie jestem fanem takich odjechanych FPP, ale w pierwszego Duke się swego czasu trochę grało i ten klimacik czuć w nowej produkcji. Z początku zastanawiałem się na tym wszystkimi humorystycznymi elementami, typu załatwienie potrzeby w kiblu, czy walnięcie sobie piwka, inne takie tam... Zastanawiałem się, że - ok - fajnie, śmiesznie, ale tylko jako jednorazowy żart, a tu się okazuje, że sobie można dzięki temu ego podbudować, a dla Duke'a, jak wiadomo, ego jest cenniejsze niż życie ;) Gra się fajnie i przyjemnie. Chciałem tylko sprawdzić, czy gra będzie u mnie dobrze chodziła, a już po kilku chwilach zaczął się objawiać syndrom "jeszcze jednego chceckpointa".
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
12-06-2011, 11:53 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12-06-2011, 13:04 przez BezcelowyAlbatros.)





