Take Me Home Tonight
Kolejna - po Hot Tub Time Machine - nieudana próba oddania klimatu lat osiemdziesiątych. Nie wiem, czy założeniem filmu miało być "udawanie" tego, że to produkcja w stylu sprzed z górą trzech dekad (co w ogóle nie wyszło), czy po prostu film jedynie opowiadający historię z tamtych lat. Jeśli to drugie, to równie dobrze wydarzenia opowiedziane mogłyby mieć miejsce w A. D. 2011 i nie byłoby specjalnej różnicy. Historia mało oryginalna, jako komedia średnio zabawna. Scenariusz od twórców "That '70s Show" i to widać, bowiem Topher Grace gra starszego o kilka lat Erica Formana.
Tak więc, jak wspomniałem, jak na film promowany, jako back to eighties, w zaledwie jakimś promilu oddaje ten klimacik - twórcy takich "powrotów do przeszłości" jakoś nie mogą się nauczyć, że dodanie kilku (w tym konkretnym przypadku nawet niezupełnie dobrze dobranych) piosenek z lat 80 w soundtracku to trochę za mało, żeby widza porwać w taką nostalgiczną podróż. A jako autonomiczny film Take Me Home Tonight cierpi na kompletną nijakość, wtórność i jest po prostu nudny. Ot, po raz kolejny opowiedziana historia: kujon kocha super laskę - nie ma bata, w finale będzie buzi-buzi, a może nawet coś więcej :)
Kolejna - po Hot Tub Time Machine - nieudana próba oddania klimatu lat osiemdziesiątych. Nie wiem, czy założeniem filmu miało być "udawanie" tego, że to produkcja w stylu sprzed z górą trzech dekad (co w ogóle nie wyszło), czy po prostu film jedynie opowiadający historię z tamtych lat. Jeśli to drugie, to równie dobrze wydarzenia opowiedziane mogłyby mieć miejsce w A. D. 2011 i nie byłoby specjalnej różnicy. Historia mało oryginalna, jako komedia średnio zabawna. Scenariusz od twórców "That '70s Show" i to widać, bowiem Topher Grace gra starszego o kilka lat Erica Formana.
Tak więc, jak wspomniałem, jak na film promowany, jako back to eighties, w zaledwie jakimś promilu oddaje ten klimacik - twórcy takich "powrotów do przeszłości" jakoś nie mogą się nauczyć, że dodanie kilku (w tym konkretnym przypadku nawet niezupełnie dobrze dobranych) piosenek z lat 80 w soundtracku to trochę za mało, żeby widza porwać w taką nostalgiczną podróż. A jako autonomiczny film Take Me Home Tonight cierpi na kompletną nijakość, wtórność i jest po prostu nudny. Ot, po raz kolejny opowiedziana historia: kujon kocha super laskę - nie ma bata, w finale będzie buzi-buzi, a może nawet coś więcej :)
https://the-twilight-area.com/ - strona poświęcona serialowi "The Twilight Zone"
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
http://www.strefamrokupodcast.pl/ - podcast o "Strefie Mroku"
https://readersinitiative.podbean.com/ - podcast o literaturze wszech treści
16-06-2011, 15:04





