Paul - niesamowicie wymęczony film. Najgorsza niespodzianka czeka na napisach końcowych: scenarzystami byli Pegg i Frost. A myślałem, że po prostu jakiś producent wziął cienki scenariusz, który zdobył za grosze, i pomyślał że w głównych rolach obsadzi dwóch śmiesznych gości i jakoś to będzie...
No cóż - to jedna z najmniej śmiesznych komedii w historii świata, z baaardzo bolesną pierwszą połową i - na szczęście - ODROBINĘ lepszą połową drugą. Końcowe cameo nie zaskakuje, aktorka odwala pańszczyznę i ewidentnie źle się czuje rzucając fakami co drugie słowo. W ogóle film jest niepotrzebnie wulgarny - chyba po raz pierwszy w historii całego mojego oglądania filmów przeszkadzały mi przekleństwa.
Najgorszą częścią Paula jest sam Paul. CGI ujdzie, choć w co drugim ujęciu aktorzy patrzą mniej więcej na kosmitę, ale tak naprawdę gdzieś obok, ale tym, co zabija tę postać, jest głos. Rogen brzmi jak Rogen a nie jak kosmita Paul - głos jest tak oderwany od obrazu, że przy każdej kwestii kosmity widziałem grubasa siedzącego w budce nagraniowej. Swoją drogą dzięki Hitch, obrzydziłeś mi Rogena i jego filmy tak bardzo, że nie mogę gościa nawet słuchać.:)
2/10 - bo zaśmiałem się dwa razy. Raz kiedy wsiowa orkiestra w knajpie zaczęła grać motyw ze Star Warsów, a drugi kiedy Paul udawał manekina, a agent chciał mu obmacać jajca. Proszę bardzo - znacie jedyne w miarę zabawne fragmenty filmu, nie musicie go oglądać.
No cóż - to jedna z najmniej śmiesznych komedii w historii świata, z baaardzo bolesną pierwszą połową i - na szczęście - ODROBINĘ lepszą połową drugą. Końcowe cameo nie zaskakuje, aktorka odwala pańszczyznę i ewidentnie źle się czuje rzucając fakami co drugie słowo. W ogóle film jest niepotrzebnie wulgarny - chyba po raz pierwszy w historii całego mojego oglądania filmów przeszkadzały mi przekleństwa.
Najgorszą częścią Paula jest sam Paul. CGI ujdzie, choć w co drugim ujęciu aktorzy patrzą mniej więcej na kosmitę, ale tak naprawdę gdzieś obok, ale tym, co zabija tę postać, jest głos. Rogen brzmi jak Rogen a nie jak kosmita Paul - głos jest tak oderwany od obrazu, że przy każdej kwestii kosmity widziałem grubasa siedzącego w budce nagraniowej. Swoją drogą dzięki Hitch, obrzydziłeś mi Rogena i jego filmy tak bardzo, że nie mogę gościa nawet słuchać.:)
2/10 - bo zaśmiałem się dwa razy. Raz kiedy wsiowa orkiestra w knajpie zaczęła grać motyw ze Star Warsów, a drugi kiedy Paul udawał manekina, a agent chciał mu obmacać jajca. Proszę bardzo - znacie jedyne w miarę zabawne fragmenty filmu, nie musicie go oglądać.
20-06-2011, 21:05






