Powiedzmy, że istotą kina jest wciągnięcie widza w świat wykreowany. To dobre, bo pasuje do wszystkiego i do rozrywki i do problematyki filozoficznej i do historycznej itp. Filmik rozrywkowy jak cię wciągnie, to się bawisz, mądry taki jak jest zgrabnie zrobiony to zmusza do refleksji, a taki co prezentuje jakąś prawdziwą historię jak będzie źle nagrany (Lincz), to nie wciąga i nieważne, że mówi o ważnym wydarzeniu - jest cienki.
Transformersy to oczywiście czysta rozrywka, ale jest nakręcony tak źle, że zaprzecza istocie kina. Bo na istotę składa się też język filmu, a w Transach mamy jakiś bełkot, zero smaku, wyczucia, delikatności... no anty. Po prostu rozpierducha bez poszanowania tego, co kino latami wypracowywało. I to nie jest jakaś francuska nowa fala, to jest nie wiadomo co.
No ale skoro bawi, to chyba jednak jest spoko. No może i tak, ale dla mnie nie jest to kinem czy filmem w znaczeniu dziedziny sztuki. Tak jak książka kucharska nie jest literaturą, choć jest książką.
Transformersy to oczywiście czysta rozrywka, ale jest nakręcony tak źle, że zaprzecza istocie kina. Bo na istotę składa się też język filmu, a w Transach mamy jakiś bełkot, zero smaku, wyczucia, delikatności... no anty. Po prostu rozpierducha bez poszanowania tego, co kino latami wypracowywało. I to nie jest jakaś francuska nowa fala, to jest nie wiadomo co.
No ale skoro bawi, to chyba jednak jest spoko. No może i tak, ale dla mnie nie jest to kinem czy filmem w znaczeniu dziedziny sztuki. Tak jak książka kucharska nie jest literaturą, choć jest książką.
11-07-2011, 14:25





