Złote Koło 1971 r. reż. Stanisław Wohl, scenariusz Aleksander Ścibor-Rylski
Na ulicy Złote Koło we Wrocławiu zostaje znaleziony ranny chłopiec. Po przewiezieniu do szpitala chłopiec niestety umiera. I choć początkowo wydaje się, że to po prostu nieszczęśliwy wypadek, kapitan Budny (Tadeusz Janczar) postanawia dokładniej przyjrzeć się tej sprawie. Bardzo ciekawy film. Taki nawet europejski. To znaczy Tadeusz Janczar jest tutaj wspaniały i on nadaje temu filmowi swoisty urok. Przypomina mi Jeana Gabin. Również nie mogę oderwać od niego wzroku. Obojętnie co mówi, robi. Może to być zwykłe przyrządzenie schabowego lub po prostu wyłączenie radia. Śledzę każdy jego ruch. Każdy szczegół jest dla mnie ważny. Janczar zabiera całe przestrzenie. Ma w sobie jakiś dziwny magnetyzm. Jego syn (niezapomniany Paweł z Wojny domowej, który też tu występuje) już tego nie ma. Pozostały plan tkwi głęboko w PRL-u. Irytuje Teresa Lipowska, która chyba zawsze była Mostowiakową (ach ta jej kamizelka).
Moja ocena 7/10
Na ulicy Złote Koło we Wrocławiu zostaje znaleziony ranny chłopiec. Po przewiezieniu do szpitala chłopiec niestety umiera. I choć początkowo wydaje się, że to po prostu nieszczęśliwy wypadek, kapitan Budny (Tadeusz Janczar) postanawia dokładniej przyjrzeć się tej sprawie. Bardzo ciekawy film. Taki nawet europejski. To znaczy Tadeusz Janczar jest tutaj wspaniały i on nadaje temu filmowi swoisty urok. Przypomina mi Jeana Gabin. Również nie mogę oderwać od niego wzroku. Obojętnie co mówi, robi. Może to być zwykłe przyrządzenie schabowego lub po prostu wyłączenie radia. Śledzę każdy jego ruch. Każdy szczegół jest dla mnie ważny. Janczar zabiera całe przestrzenie. Ma w sobie jakiś dziwny magnetyzm. Jego syn (niezapomniany Paweł z Wojny domowej, który też tu występuje) już tego nie ma. Pozostały plan tkwi głęboko w PRL-u. Irytuje Teresa Lipowska, która chyba zawsze była Mostowiakową (ach ta jej kamizelka).
Moja ocena 7/10
28-07-2011, 13:11





