Akt oskarżenia (The Paradine Case), 1947 r. reż. Alfred Hitchcock
Istnieją dwa rodzaje elegancji: elegancja wrodzona i przybrana. Ta pierwsza jest prawdziwa, rzeczywista, oryginalna i niepowtarzalna. Nie da się jej kupić. Jest albo jej nie ma. Natomiast ta druga - przybrana, albo raczej przebrana jest takim sobie zwykłym, użyję mocnego słowa, oszustwem. Piszę to dlatego, że właśnie ten film Hitchocka ma w sobie elegancją wrodzoną (Gregory Peck i przede wszystkim Alida Valli). Nieudawaną. We współczesnym kinie wydaje mi się wszystko takie jakieś przebrane. Nawet jeśli będą to stroje od Armaniego, Givenchy, Prady itd., to i tak będę miała nieodparte wrażenie, że aktorzy przebrali się tylko w te ?ciuchy?. A elegancji i tak, ani widu, ani słychu. To tylko taka moja refleksja na temat otaczającej zewsząd tandety, bylejakości i nienaturalności.
Film z myszką, z łezką, za mgłą. Sentymentalny.
Moja ocena 7/10
Istnieją dwa rodzaje elegancji: elegancja wrodzona i przybrana. Ta pierwsza jest prawdziwa, rzeczywista, oryginalna i niepowtarzalna. Nie da się jej kupić. Jest albo jej nie ma. Natomiast ta druga - przybrana, albo raczej przebrana jest takim sobie zwykłym, użyję mocnego słowa, oszustwem. Piszę to dlatego, że właśnie ten film Hitchocka ma w sobie elegancją wrodzoną (Gregory Peck i przede wszystkim Alida Valli). Nieudawaną. We współczesnym kinie wydaje mi się wszystko takie jakieś przebrane. Nawet jeśli będą to stroje od Armaniego, Givenchy, Prady itd., to i tak będę miała nieodparte wrażenie, że aktorzy przebrali się tylko w te ?ciuchy?. A elegancji i tak, ani widu, ani słychu. To tylko taka moja refleksja na temat otaczającej zewsząd tandety, bylejakości i nienaturalności.
Film z myszką, z łezką, za mgłą. Sentymentalny.
Moja ocena 7/10
10-08-2011, 18:50





