Ostatnio czytałem gdzieś recenzję, w której dosłownie zmieszano nowego Rocky'ego z błotem (chyba na Esensji, w tetrykach), argumentując że scenariuszowo i technicznie to kompletna amatorka. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że Sly, scenarzysta oskarowego Rocky'ego, jest amatorem.
07-01-2007, 10:46






