(30-08-2011, 11:57)Arahan napisał(a): Pamiętam, że kiedyś szalałem za tymi filmami. Początek lat 90, era VHS i pirackie kasety od obwoźnej wypożyczalni :). Wszystkich filmów do tej pory nie widziałem, ale przy wielu z nich kiedyś bawiłem się doskonale.
To samo w moim przypadku, pamiętam np film Godzilla vs Mothra, potem vs Mechagodzilla I, II i III, vs Biollante. W tej Japońskiej Godzilli początkowo zresztą nie chodziło tylko o czyste zniszczenie, ale także o pewien przekaz. Pierwsza Godzilla była swoistym protestem przeciwko polityce atomowej, ukrytą sugestią, że rozwój badań nuklearnych stanie się zgubą ludzkości. Destrukcja była więc wątkiem pobocznym, potem to już ulegało stopniowej zmianie z kolejnymi filmami. Dziś te Japońskie monster-movies z przesłaniem antynuklearnym, pełne nawiązań do japońskiej mitologii mogą być dla niektórych kiczem. Ale nie dla mnie, darze je jednak sporym sentymentem. Godzilla wielka jaszczurka, ani postać bardzo pozytywna ani bardzo negatywna. Postać, której uniwersum tak naprawdę jest niesamowicie ciekawe. Godzilla jest również jednym z najbardziej znanych i rozpoznawanych symboli Japońskich. I nic tego nie zmieni, nawet amerykańska wersja czyli całkowita porażka która bardziej swoim stylem nawiązuje do Parku Jurajskiego. Zresztą filmem Rolanda Emmericha zachwycony nie jestem, potwór jest dobrze zaprojektowany i wykonany, czuć tu również powiew tego zagrożenia. Jednak co z tego, filma ma rozmach ale do Japońskich odpowiedników za sam klimat mu daleko.
01-09-2011, 12:11 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01-09-2011, 12:22 przez Kinomaniak.)





