Odnośnie ?Druhen? - może macie rację (Mefisto i Mierzwiak), że jest to przeciętny film i w zasadzie można rzec taki sobie. Teraz z perspektywy czasu myślę, że 8/10 to było wysoko. Wasza ocena jest chyba bardziej akuratna 6/10. Ale Megan jest jak najbardziej w porządku:)
Przypadek 39 (Case 39), 2009 reż. Christian Alvart
Mimo że film posługuje się znanymi już światu kinowemu schematami (Omen), to myślę, że jednak warto sięgnąć po niego. Chociażby dlatego, że występuje tam Renée Zellweger. Gdyby nie ona, śmiem twierdzić, że byłby to horror kompletnie nieudany. Bowiem niestety reszta jest całkiem przeciętna. I nie umiem jednoznacznie ocenić ile jest tu winy aktorów (córka i jej rodzice, policjant), a ile reżysera czy scenarzysty. Przez to, że nie jest to pomysł odkrywczy, twórcy mieli niesłychanie trudne zadanie. To fakt, ale nie zwalniało ich to z obowiązku takiego przedstawienia historii, żeby widzowi kapcie spadły. Nie chodzi mi tu o straszenie dla samego straszenia. Bardziej o jakąś niesamowitość, nieziemskość, niedopowiedzenie, jakiś podskórny strach. Taki strach, który paraliżuje, który jest przewrotny, bo da się go wytłumaczyć całkiem realnie. Myślę, że to było do osiągnięcia przez grę aktorską dziewczynki i jej rodziców. No cóż Zellweger zabrała wszystko.
Moja ocena 6/10
Przypadek 39 (Case 39), 2009 reż. Christian Alvart
Mimo że film posługuje się znanymi już światu kinowemu schematami (Omen), to myślę, że jednak warto sięgnąć po niego. Chociażby dlatego, że występuje tam Renée Zellweger. Gdyby nie ona, śmiem twierdzić, że byłby to horror kompletnie nieudany. Bowiem niestety reszta jest całkiem przeciętna. I nie umiem jednoznacznie ocenić ile jest tu winy aktorów (córka i jej rodzice, policjant), a ile reżysera czy scenarzysty. Przez to, że nie jest to pomysł odkrywczy, twórcy mieli niesłychanie trudne zadanie. To fakt, ale nie zwalniało ich to z obowiązku takiego przedstawienia historii, żeby widzowi kapcie spadły. Nie chodzi mi tu o straszenie dla samego straszenia. Bardziej o jakąś niesamowitość, nieziemskość, niedopowiedzenie, jakiś podskórny strach. Taki strach, który paraliżuje, który jest przewrotny, bo da się go wytłumaczyć całkiem realnie. Myślę, że to było do osiągnięcia przez grę aktorską dziewczynki i jej rodziców. No cóż Zellweger zabrała wszystko.
Moja ocena 6/10
16-09-2011, 11:32





