Naszło mnie po wyjściu z kina: ludzie tego filmu nie zrozumieli. Zaryzykuję stwierdzenie, iż nawet nie zajarzyli, co zobaczyli. Może to nieco na wyrost, ale obraz ma drugie dno, trzeci zakręt, ukryty przekaz itd. Refn nie wywalił kart na stół i rzekł do widza " oglądasz film o samotniku, który robi dziwne rzeczy ze znanych tylko sobie powodów, szuka miłości, stabilizacji, zrozumienia". To ciężki film, ledwie pokazuje skrawek życia - niejako jego autor zaprasza nas, uchyla kurtynę i pozwala zajrzeć w cudzy świat, który niekoniecznie musi się spodobać.
loading podpis...
17-09-2011, 11:58





