Jowita, 1967 r., reż. Jerzy Morgenstern
Mam taki ?problem? z tym filmem, że nigdy nie mogę go zobaczyć tak w całości -od początku do końca. Albo widzę koniec, a nie widzę początku. Albo zgoła na odwrót. A to przez moją cud rodzinkę, która się nieustannie dziwi i pyta ile razy można to oglądać. Odpowiadam nieskończenie wiele:) Jowita, Jowita, Jowita. Uwielbiam ten film. A scena ze Zbyszkiem Cebulskim, który pierze rzeczy w łazience jest moją ulubioną. W tym filmie grają wszyscy aktorzy, których kocham i podziwiam. Nieżyjące już Kalina Jędrusik i Basia Kwiatkowska. Wspaniały Daniel Olbrychski. Maja Wodecka (na samym początku). Gościnnie skrzypaczka Wanda Wiłkomirska. Piękna jest scena w której Marek Arens biegnie sam na pustym stadionie, wcześnie rano. Stadion spowija leciutka mgła, tak charakterystyczna dla jesiennych poranków.
Moja ocena 10/10
Mam taki ?problem? z tym filmem, że nigdy nie mogę go zobaczyć tak w całości -od początku do końca. Albo widzę koniec, a nie widzę początku. Albo zgoła na odwrót. A to przez moją cud rodzinkę, która się nieustannie dziwi i pyta ile razy można to oglądać. Odpowiadam nieskończenie wiele:) Jowita, Jowita, Jowita. Uwielbiam ten film. A scena ze Zbyszkiem Cebulskim, który pierze rzeczy w łazience jest moją ulubioną. W tym filmie grają wszyscy aktorzy, których kocham i podziwiam. Nieżyjące już Kalina Jędrusik i Basia Kwiatkowska. Wspaniały Daniel Olbrychski. Maja Wodecka (na samym początku). Gościnnie skrzypaczka Wanda Wiłkomirska. Piękna jest scena w której Marek Arens biegnie sam na pustym stadionie, wcześnie rano. Stadion spowija leciutka mgła, tak charakterystyczna dla jesiennych poranków.
Moja ocena 10/10
21-09-2011, 09:29





