The Zombie Diaries - kilka historyjek połączonych w jedną, zgraną całość. Taka antologia, można powiedzieć. Otóż na świecie pojawił się tajemniczy wirus, który sprawia, że ludzie stają się żywymi trupami. Grupa dziennikarzy kręcąca materiał, amator filmowiec i gość, który znalazł gdzieś kamerę rejestrują wszystko, co się dzieje. Niewielki budżet, naturalne plenery, tak uwielbiany przeze mnie minimalizm, mocarny angielski akcent tubylców, powolne i śmiertelnie niebezpieczne zombie, które może i w pojedynkę nie są zagrożeniem, ale w gromadzie to już problem, klimat klimat i jeszcze raz klimat.
World of the Dead - the Zombie Diaries - część druga powyższego filmu. W przeciwieństwie do pierwszej części jest tu większy budżet, większy rozmach, więcej akcji, mniej sensu i mniej frajdy. Niestety, ale to, co mnie urzekło w Zombie Diaries, to minimalizm i realizm, a tutaj tego brakuje. Tym razem śledzimy wydarzenia z punktu widzenia wojskowego dokumentalisty i jego oddziału (oraz jednej bohaterki z poprzedniej części), który stara się przeżyć w świecie po zagładzie.
Odpowiednio 7/10 i 6/10.
World of the Dead - the Zombie Diaries - część druga powyższego filmu. W przeciwieństwie do pierwszej części jest tu większy budżet, większy rozmach, więcej akcji, mniej sensu i mniej frajdy. Niestety, ale to, co mnie urzekło w Zombie Diaries, to minimalizm i realizm, a tutaj tego brakuje. Tym razem śledzimy wydarzenia z punktu widzenia wojskowego dokumentalisty i jego oddziału (oraz jednej bohaterki z poprzedniej części), który stara się przeżyć w świecie po zagładzie.
Odpowiednio 7/10 i 6/10.
02-10-2011, 11:58





