Rzeczywiście najlepszy z trylogii, ale w takim sensie, że najmniej tu natężenia żenady i sucharów, a większą uwagę poświęcono robotom, i dobrze. Ale i tak film to za długi - cały wątek pracy Sama można by równie dobrze wyrzucić do kosza i poza żenującymi scenami z Deep Wangiem niczego byśmy nie stracili (a o powrocie Deceptów i aferze z księżycem Sam mógłby się dowiedzieć w innych okolicznościach). Malkovich - po co on tam był właściwie?
No ale, i tak obejrzałem głównie dla efektów - bo poprzednie części nauczyły mnie, że dla niczego innego nie warto (chociaż w koszmarnej dwójce i z tym było różnie) - a te są naprawdę zna-ko-mi-te i druga połowa filmu powoduje niekiedy opad szczęki (walący się wieżowiec, Shockwave i akcje Optimusa, oż w mordę). Chociaż trzeba przyznać, że intryga była mimo wszystko jak na poziom serii całkiem zgrabna, a sam film potrafił wzbudzić jakieś emocje i sprawić, że jako tako przejmowałem się losami bohaterów. Przy okazji, nowa dziewczyna Sama jest po prostu ok jako postać. Nie przeszkadzała mi.
Tak więc - sceny z robotami bezbłędne niemal, sceny z ludźmi niekiedy przynudzające i zbędne, ale oglądało się to fajnie. Po prostu.
p.s. takiego "rushed" zakończenia to dawno w żadnym filmie nie widziałem, od momentu końca walki Optimusa z wiadomo kim mija ile, z trzy minuty? zamiast scen narad rodzinnych można było poświęcić czas, by trochę to rozszerzyć.
No ale, i tak obejrzałem głównie dla efektów - bo poprzednie części nauczyły mnie, że dla niczego innego nie warto (chociaż w koszmarnej dwójce i z tym było różnie) - a te są naprawdę zna-ko-mi-te i druga połowa filmu powoduje niekiedy opad szczęki (walący się wieżowiec, Shockwave i akcje Optimusa, oż w mordę). Chociaż trzeba przyznać, że intryga była mimo wszystko jak na poziom serii całkiem zgrabna, a sam film potrafił wzbudzić jakieś emocje i sprawić, że jako tako przejmowałem się losami bohaterów. Przy okazji, nowa dziewczyna Sama jest po prostu ok jako postać. Nie przeszkadzała mi.
Tak więc - sceny z robotami bezbłędne niemal, sceny z ludźmi niekiedy przynudzające i zbędne, ale oglądało się to fajnie. Po prostu.
p.s. takiego "rushed" zakończenia to dawno w żadnym filmie nie widziałem, od momentu końca walki Optimusa z wiadomo kim mija ile, z trzy minuty? zamiast scen narad rodzinnych można było poświęcić czas, by trochę to rozszerzyć.
02-10-2011, 16:13





