Monte Carlo, 2011 r., reż. Thomas Bezucha
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ten film nie ma żadnego podtytułu. Podtytułu wyjaśniającego dodam. Na przykład Monte Carlo czyli Grace w opałach, albo Grace w mieście hazardu. Albo Monte Carlo -Teksańskie dziewczyny na Riwierze Francuskiej. Jestem po prostu zdumiona. Może dlatego, że film jest tak beznadziejny i dystrybutor założył, iż nikt go nie obejrzy, więc ?nie wysilił? się przeto. Film obejrzałam, bo musiałam. Najpierw obejrzałam połowę, bo już nie mogłam. Po tygodniu zmusiłam się, by dokończyć. To nie jest film dla mnie. Ja nie znajduję w nim nic, co mogłoby być warte zapamiętania. Żadnej refleksji, żadnej zadumy, żadnego wspomnienia. Nawet nie ma czegoś takiego, o czym można byłoby powiedzieć: ale fajne, ale ładne, ale super. Widoki oklepane, można powiedzieć nawet, że banalne, bo takie jak na pocztówkach. Hotel jak hotel. Bogactwo, jak bogactwo, w każdym filmie amerykańskim można je zobaczyć. Zatem film nie wzrusza i nie oczarowuje. Po prostu nic. Pustka. Ugór. Wynudziłam się na tym filmie, jak diabeł na pokucie. O aktorstwie nie będę wspominać, bo sił nie mam. Zresztą nawet nie wiem, czy ono w ogóle było. Jakieś dziewczęta występowały, ale czy grały?
Moja ocena 1/10
Najbardziej zaskoczyło mnie to, że ten film nie ma żadnego podtytułu. Podtytułu wyjaśniającego dodam. Na przykład Monte Carlo czyli Grace w opałach, albo Grace w mieście hazardu. Albo Monte Carlo -Teksańskie dziewczyny na Riwierze Francuskiej. Jestem po prostu zdumiona. Może dlatego, że film jest tak beznadziejny i dystrybutor założył, iż nikt go nie obejrzy, więc ?nie wysilił? się przeto. Film obejrzałam, bo musiałam. Najpierw obejrzałam połowę, bo już nie mogłam. Po tygodniu zmusiłam się, by dokończyć. To nie jest film dla mnie. Ja nie znajduję w nim nic, co mogłoby być warte zapamiętania. Żadnej refleksji, żadnej zadumy, żadnego wspomnienia. Nawet nie ma czegoś takiego, o czym można byłoby powiedzieć: ale fajne, ale ładne, ale super. Widoki oklepane, można powiedzieć nawet, że banalne, bo takie jak na pocztówkach. Hotel jak hotel. Bogactwo, jak bogactwo, w każdym filmie amerykańskim można je zobaczyć. Zatem film nie wzrusza i nie oczarowuje. Po prostu nic. Pustka. Ugór. Wynudziłam się na tym filmie, jak diabeł na pokucie. O aktorstwie nie będę wspominać, bo sił nie mam. Zresztą nawet nie wiem, czy ono w ogóle było. Jakieś dziewczęta występowały, ale czy grały?
Moja ocena 1/10
06-10-2011, 10:04





